poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Wakacje Polska 2017 część II

19 lipiec - 

Tego dnia spotkałam się z moją ukochaną kumpelą Kinią.
Z Kinią znamy się kilkanaście lat i tak jakoś udaje Nam się trzymać ze sobą dobry kontakt.
Ma ona też dwóch Synusiów tylko w innym wieku.
Poszłyśmy sobie więc na spacerek przed blok na plac zabaw.
Dziękuję za spotkanie Kochana :-*


Później odbył się grill u mojej kuzynki, której nie widziałam z dobre dwa lata. Mieszka z rodzinką niby blisko,bo w Anglii,a mimo tego jakoś ciężko Nam zorganizować spotkanie.
A. jest starsza ode mnie o pół roku. Byłyśmy sobie bardzo bliskie - prawie jak siostry bliźniaczki.
Razem przeżywałyśmy egzaminy do średniej szkoły, pierwsze miłości, próby palenia papierosów itp.
To z nią miałam zawsze najwięcej tematów do rozmów, Z nią na zakupy, z nią do wróżki :-)
Później nasze drogi trochę się rozeszły. Ona była świadkową u Nas na ślubie,a kiedy Ona wychodziła za mąż, ja miałam już na rękach mojego pierwszego Synka. i nie mogłam być tam dla nich.
Doszło do jakiś tam nieporozumień i straciłyśmy kontakt na kilka lat.
A potem jakoś samo się wszystko rozwiązało i pomimo odległości utrzymujemy stały kontakt ze sobą.
Cieszę się,że udało Nam się spotkać w tym samym czasie, w Polsce.
Na grilla zaproszona została także moja Siostra z rodziną,więc było naprawdę przyjemnie i smaaacznie. A na dodatek mieliśmy naprawdę piękną i słoneczną pogodę - prawie jak na zamówienie.


Cóż za świetna zabawa rzucaniem wodnych balonów


wiecznie młode :-)


od lewej Siostra z rodziną, po środku my,a po prawej kuzynka z córką i mężusiem

20 lipiec - 

Plan - Pieczyska. 
Zabieramy moją Mamę z jej Mężem.
W ostatniej chwili rezygnuje moja siostra co powoduje,że dzień wczorajszy był ostatnim dniem kiedy się widziałyśmy podczas naszego urlopu. Smutne,
Pogoda jednak jest brzydka. Co prawda na termometrze powyżej 20 kresek,ale z nieba kropi deszcz.
To i tak Nas nie powstrzymuje.
A chłopcy jak przystało na Irlandzkich morsów, kąpią się w jeziorze bez żadnych objawów zimna.
Ja dałam się namówić na przejażdżkę rowerem wodnym. Ależ podobało się to moim małym facetom.


plum, plum  w jeziorku 



dzieci zadowolone


Zakochańce ( Mama z jej ukochanym)

21 lipiec - z bólem serca opuszczamy Bydgoszcz i wyruszamy do Elbląga

22 lipiec - słoneczko nieśmiało wyszło za chmur, dlatego postanowiliśmy ruszyć do Krynicy Morskiej.
Polska plaża jednak mnie przeraziła. Wszędzie parawany,a ludzi tyle,że trudno było znaleźć skrawek piasku dla siebie. Jakaś paranoja!

23 lipiec - w niedzielę nastąpiło załamanie pogody.
I pomimo tego,że jest ciepło to pada deszcz, momentami wręcz lało się z nieba.
Tego dnia wybraliśmy się na Elblądzką Starówkę,bo organizowany był jakiś festyn.


 24 lipiec - to szczególne spotkanie z pewną osobą o której szerzej będzie w następnym poście

25 lipiec -  do południa było ciepło i ładnie,więc zabrałam chlopców do parku na plac zabaw.
Lubię wstawać z nimi rano i przejść się do sklepu po świeże bułki i owoce.
U Nas niestety gdziekolwiek się chce człowiek ruszyć to musi wziąć samochód.
Wieczorem siedzimy w domu.

26 lipiec - wstajemy z samego rana i ruszamy do Waterparku w Redzie.
Od samego rana leje okropnie. Z początku miałam kupić bilet rodzinny na cały dzień,ale za każdym razem jak chciałam go kupić to przy zapłacie okazywało się,że jednak jest niedostępny.
W końcu postanowiliśmy zapłacić 120 zł za 3 h przyjemności.
Wyruszyliśmy z Elbląga przed 7 rano,a dojechaliśmy do Redy kilka minut po 9.
I już wtedy było pełno ludzi.
Pani w kasie bardzo nieuprzejma. Odpowiada na pytanie z przymusem, nie informuje do czego są opaski, jak wygląda sprawa z szafkami itp.
Jedyne o czym mówi to,że jeśli się spóźnimy to do każdej minuta kosztuje 50 gr/osobę.
W przebieralni chaos,bo dla rodzin są inne szafki o których nie zostaliśmy poinformowani.
Aquapark pełen. W życiu nie widziałam tylu ludzi w jednym miejscu. Szczerze obawiałam się o nasze bezpieczeństwo. Na każdą ślizgawkę trzeba było czekać w kolejce bynajmniej 15 minut.
Czas leciał jak szalony i tak naprawdę nie mogliśmy w pełni ze wszystkiego korzystać z uwagi na przeludnienie normalnie.
Zjazd do rekinów nie był niczym wyjątkowym,a rekinki miały może z 50 cm długości.
Podobał się Nam zjazd z takiej wysokiej rodzinnej zjeżdżalni na pontonie i takiej jednej szybkiej.
Basen dla dzieci był tak przepełniony,że chodziłam z chłopcami wszędzie,bo nie dało rady ich zobaczyć.
Ogólnie wrażenia słabe. Na pewno było by milej gdyby nie było tylu osób,a to był dopiero ranek. Nie chcecie wiedzieć co tam się działo po 12 jak opuszczaliśmy to miejsce,bo nie potrafię tego opisać. SZOK!

źródło Internet
Gdyby było tylko tyle osób co na zdjęciu to byłaby bajka!

Po drodze mieliśmy zajechać do Centrum Eksperymentu w Gdyni,ale dobrze,że przejrzałam ich stronę i doczytałam się,że trzeba czekać bynajmniej godzinę żeby wejść do środka. Nie dziękuję!

27 lipiec -  to dzień spędzony z kuzynem , który urodził się w tym samym roku co Misiu tylko 6 tygodni później od niego.
Byliśmy na sali zabaw, u nich w domu. Na spokojnie.

28 lipiec - to 71 urodziny mojej Teściowej i impreza na 17 osób!
Z samego rana udałam się z chłopakami do kwiaciarni po kwiaty. I od razu podniosło mi się ciśnienie.
Otóż wchodząc do kwiaciarni zauważyłam jedną panią za ladą , która zmiatała podłogę oraz jej koleżankę z którą sobie plotkowała.
Na mój widok kontynuowały rozmowę,więc postanowiłam ocenić jej asortyment kwiatów czy ma tylko tyle co widzę.
Oburzona stwierdziła,że tak i jakich kwiatów szukam ( jedyne co miała to kilkanaście róż różnej długości i trzy inne w ogóle mi nie znane).
Spytałam się więc o frezje, które pachną obłędnie. Wręcz mnie wyśmiała mówiąc,że frezji już nie ma,że to są bardzo delikatne kwiaty i szybko więdną co jest prawdą,ale ja frezje kupowałam w bukiecie dla mojej babci 10 dni temu ,więc pani kawiaciarka ewidentnie kłamała.
Do kwiaciarni wszedł mężczyzna i przysłuchiwał się naszej wymianie zdań.
Zapytałam więc czy wie gdzie jest inna kwiaciarnia w okolicy na co uprzejma  Baba odpowiedziala,że się nie orientuje ( no na pewno nie mieszka w okolicy i nie wie).
Na szczęście na ratunek przyszedł ów Pan , który zaoferował mi pomoc i wskazał gdzie jest inna kwiaciarnia.
Gdyby nie chłopcy to zapewne powiedziałabym jej co myśle o niej i jej kwiaciarni ( nie dziwota,że ma kilka kwiatów na krzyż jak nie ma klientów),ale obróciłam się i wyszłam bez słowa.
Naprawdę , w Irlandii takie zachowanie jest rzadkością, a w Polsce aż śmierdzi chamstwem!!!!



trzech słodkich Muszkieterów

Kwiaty jednak udało Nam się kupić gdzie indziej i chłopcy ładnie wręczyli je swojej Babci,a wieczorem odbyła się rodzinna imprezka.

29 lipiec - ładna pogoda powraca do łask,ale to nasz ostatni dzień przed wylotem.
Pojechaliśmy więc z siostrą M. i jej rodzinką do Stegny.
Jednak szybko do niej nie dojechaliśmy,bo po 10 minutach od odpalenia silnika - coś zaczęło się palić w stacyjce tak bardzo aż unosił się dym. Wyskoczyliśmy z samochodu jak oparzeni.
Po 20 minutach i rozmowie z firmą od której wypożyczyliśmy samochód , postanawiamy go wymienić na inny.
Ciotka z wujkiem zabierają więc chłopców na plażę,a ja jadę z M. do Nowego Dwóru Gdańskiego na stację na wymiankę.
Renault Clio który wynajeliśmy miał tylko 6 lat. Aż strach się bać co tam się spaliło,ale to podobno od używania wycieraczek!!
Firma jednak spisała się na medal ,dlatego też jeśli szukacie tanich samochodów do wypożyczenia z lotniska w Gdańsku to jest to firma, której można zaufać : PIAST
Dostaliśmy Skodę Fabię kompi i ruszyliśmy by dołączyć do naszych maluszków jak najszybciej.
Na plaży pełno ludzi, namiotów, parawanów i innych rzeczy,ale to nie przeszkadza Nam w łapaniu ostatnich promyków słońca i w kąpieli.





30 lipiec - lot o 10.30. Gdańsk żegna Nas  słoneczkiem i 26 stopniami ,a Cork wita pochmurnymi 15'c. Do domu dojeżdżamy około 17,a następnego dnia jak nigdy nic wracamy do pracy.
I tyle było z naszych wakacji.... następne? Za rok.

Kierunek? we will see......


Pozdrawiam,

Minia

8 komentarzy:

  1. To prawda do Eksperymentu w Gdyni czeka się około godziny w kolejce- nie wiedziałam o tym poszłam ostatnio z moimi chłopcami,swoje odczekałam ale co było zrobić, kiedy mieli obiecane...
    Co do Redy- byłam zeszłym roku- było dużo mniej ludzi niż opisujesz, widocznie mieliśmy fart- w tym roku też mieliśmy pojechać, ale po tym co piszesz, jeszcze dobrze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak jest ładniejsza pogoda to ludzi mniej. A Centrum bardzo chciałam zwiedzić. Może za rok...

      Usuń
  2. Wasz pobyt bez dwóch zdań był mega intensywny i bardzo dobrze zorganizowany, czas mieliście wypełniony po same brzegi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle sporo zwiedziliście, sporo osób odwiedziliście - plan jak zwykle po brzegi wypełniony!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pomimo,że nie trafiliśmy na super pogodę to i tak wakacje były udane :-)

      Usuń
  4. Widzę, że był to intensywny czas, co do waterpark w Redzie niestety mam podobne odczucia, za dużo ludzi i człowiek boi się o bezpieczeństwo dziecka bardziej niż nad morzem

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes