niedziela, 9 lipca 2017

Pod moim łóżkiem i jedną nogą na wakacjach

Jesteśmy już praktycznie jedną nogą w Polsce.

Nie powiem,że jestem zachwycona prognozą pogody, ponieważ z dzieciństwa pamiętam,że lato ,a w szczególności miesiące lipiec i sierpień były zawsze słoneczne i upalne i na takie lato się nastawiłam.

Mam wielką jednak nadzieję,że nadal przy powyżej 20 'C będziemy mogli czuć się jak na prawdziwych , 'zagranicznych' wakacjach.

Brakuje Nam słońca ( nie bez powodu dawkujemy witaminę d3 nawet podczas 'lata' w Irlandii), ciepełka, lodów i leżenia 'plackiem' na plaży.

Chcę odpocząć od wiecznie zachmurzonego nieba, deszczu i wyjątkowo silnie wiejącego wiatru prosto znad Oceanu.

Ale jak będzie to już wkrótce sami się przekonamy. Na 30'C jednak nie mamy co liczyć.

Nie chcę głośno narzekać,ale jestem mocno zawiedziona polskim latem,ale może nie będzie tak źle.

Do wylotu zostało zaledwie kilka dni ,które można policzyć na palcach jednej ręki.




-------------------------------------------------------

Moja kotka ma zwyczaj wychodzenia na zewnątrz przez małe okno w sypialni.

Z reguły nasz pokój jest bardzo duszny,więc okno to mamy dosyć szeroko otwarte.

Najbardziej nie lubię jak wychodzi w nocy,bo wtedy często się z kimś 'bije'.

Nasza kicia ma niezły charakterek i broni swojego terytorium jak prawdziwa lwica.

Kiedy wracam do domu koło 1 nad ranem po pracy, jedyne o czym marzę to przyłożyć głowę do poduszki.

Słyszałam więc,że Misia wyszła i wróciła do domu nad ranem.

Nie robi już to na mnie większego wrażenia ,aczkolwiek wolałabym żeby tego nie robiła.

Pewnej nocy Misia obudziła mnie drapiąc moje łóżko. Wszyscy właściciele kotów wiedzą,że mają one czasami głupawkę ( szczególnie po północy) i najzwyczajniej chcą się bawić.

Drapała, drapała tak długo aż wygoniłam ją z pokoju. W końcu należy mi się kilka godzin snu.

Kolejnej nocy to samo,ale drapała gdzie indziej - w zabawkach chłopców.

Tym razem próbowałam ją wyrzucić,ale bez skutku.

Wstałam więc z zaklejonymi ślipiami po zaledwie dwóch godzinach snu, zapaliłam lampkę, podniosłam karton którym się bawiła, a tam......



...................

...................

coś wyskoczyło mi pod nogami i zniknęło pod łózkiem.

Tego było za wiele!!!

Obudziłam M. mówiąc,że mamy żywe zwierzę w domu nie mając na myśli Misi ,a On,że mam spać,że nic Nam nie zrobi.

No pewnie. A kocia wiedząc,że nie da rady złapać przekąski po prostu odwróciła się i poszła spać do innego pokoju.

DZIĘKI MISIA!!!!

W mgnieniu oka wzięłam chłopców do innego pokoju i tam w spokoju zasnęliśmy.

Z rana zamknęłam kota ze swoją przynętą w pokoju czekając na akcję , której nie było.

W końcu wzięłam sprawę w swoje ręce.

Usadziłam chłopaków na biurku i kazałam się nie ruszać.

Kicię zwabiłam poruszając lekko łóżkiem.

Zauważyłam,że z radości i ekscytacji zaczęła machać i pukać lekko ogonem w podłogę.

Zainteresowała się przynętą,więc ja coraz mocniej pchałam łóżko w różne strony ,dzięki czemu Misia mogła swobodniej poruszać się i czaić na przynętę.

Już wiedziałam co siedziało pod łóżkiem....

Po kupach, które były po prostu wszędzie!

Misia nie musiała długo czekać . Mały szczur musiał mieszkać u Nas kilka dni,bo nie był na tyle zwinny żeby uciec mojej dziewczynce.

Ona bez problemu złapała go w pyszczek i delektowała się jego ciepłym ciałkiem.

A ja?

Ja musiałam jej grzecznie podziękować, pogłaskać i odsunąć od gryzonia po czym wziąć rękawiczki, papier i usunąć go z domu czego szczerze nienawidzę!

Mogę posprzątać zdechłe ptaki,ale nie myszy i szczury. FUUUJ!

Ale zrobiłam to ,bo M. nie było w domu no i chłopcy patrzyli jak poradzę sobie z zadaniem.

Nauczka na przyszłość - nie pozwalać w nocy wychodzić Misi na dwór.

Ona często przynosi zwierzęta do domu,ale wszystkie są zdechłe.

Temu szczurowi widocznie udało się zwiać zanim jej ząbki zadały śmiertelny cios.

Nie ma co - zycie z kotami nigdy nie jest nudne.

Wrażenia gwarantowane!!!

Więc właściciele zwierząt ,które wychodzą na zewnątrz - nigdy nie wiecie co przyniesie ze soba Wasz puszysty przyjaciel :-)

--------------------------------------------


Pozdrawiam Was ciepło i do usłyszenia z naszej Ojczyzny,

Minia

10 komentarzy:

  1. U nas wczoraj sunia przydybała na taras mysz. Czekamy na Was

    OdpowiedzUsuń
  2. A feee szczur - brrrr! Co do pogody w Polsce to niestety jest kapryśna, też mnie to zawsze denerwuje latem. Nam w ostanich dwuch latach zdarzało się w ciągu 2-3 tygodniu mieć 3 pory roku. Z tego co się orientuję cały ubiegły tydzień na północy padal deszcz (rodzice byli z wnukami nad morzem w Jastarni), wczoraj ponać było ciepło. Szansa jest. Życzę Wam spokojnej podróży i super urlopu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nam właśnie tu nad morzem tak bardzo brakuje tego słonka, bo od miesiąca pogoda w kratkę, więcej deszczu niż słonka. Ale mam nadzieję że zanim przyjedziecie pogoda się poprawi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zycie z kotem rzeczywiscie jest "ciekawe"! Pies to sie najwyzej w czyms wytarza! :D

    Zycze Wam duuuzo slonca w Polsce! Jak kilke poprzednich razow przylecialam latem do Kraju, szlag mnie trafial! Wylatywalam z naszych niemal 30 stopni, a wpadalam w 18 i wieczna mzawke, brrr... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. hahah! akcje ze szczurami są mi dobrze znane. U mnie koty były od zawsze, a jedna kociaca była wyjątkowa. Przynosiła myszy i szczury pod drzwi i układała trupki obok siebie. Pamiętam jak przez noc przytargała 5 myszy i 2 szczury!! po szym tylko siedziała i mruczałą;)

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas pogoda kapryśna - raz jesień raz lato! Zazdroszczę urlopu, ja muszę na męża czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymamy kciuki za udaną pogodę w Polsce! Bywa rożnie, ale wakacje i tak na pewno będą super. Brawa dla Misi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O jacie ! Z myszkami nie mam problemu, ale na widok szczura to chyba bym zawału dostała ;) Nie zazdroszczę tych przeżyć - ale świetnie sobie poradziłaś :)

    A wakacje? Trzymam kciuki, żeby mimo wszystko były udane. Może jeszcze się rozpogodzi choć trochę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, ale skoro macie otwarte okno to może w cale kot nie przyniósł tego szczurka, tylko on sam wszedł do Was! A kot tylko nim się zainteresował już w pokoju u chłopców. Bo przecież szczury i myszy potrafią po ścianach chodzić. Oby juz więcej żaden gryzoń nie zawitał do Was!!! No i udanego wypoczynku w Pl :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miniu, polskie tegoroczne lato mocno się różni od tych sprzed roku, sprzed dwóch lat itd. Ja takiego lata nie pamiętam, jest wyjątkowe. W okolicach Warszawy bywają dni upalne, ale na szczęście noce są chłodne i da się normalnie spać, co mnie bardzo cieszy. Nad morzem też bywa upalnie, ale to wszystko jest cały czas w kratkę, nie było nawet chyba tygodnia z jednakową pogodą, także dla każdego coś dobrego :)
    Jaka by pogoda nie była, życzę udanych wakacji w Ojczyźnie :)

    Ach koty - jestem kociarą i wiem jak to z nimi jest. Nam na szczęście koty nigdy do domu nie przysniosły gryzonia, ale kiedy liczyłam na ich wybawienie przed pajakiem, odwracały się leniwie na drugi bok...

    Gryzoni się nie boję, pewnie byłoby mi żal tego szczurka, złapałabym go i wypuściła, broniąc przed kotem , ale z pająkiem już bym tak nigdy nie odważyła się postąpić ;)

    OdpowiedzUsuń

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes