O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

piątek, 12 stycznia 2018

A dokad to w tym roku???

Juz prawie polowa stycznia,a w moich planach na 2018 pustki.

I to nie dlatego,ze nic nie planuje,bo w glowie az roi mi sie od pomyslow,ale od ograniczonej kwestii czasowej.
Nie od dzis wiadomo,ze Irlandia jest cudowna , zielona wyspa o bardzo wysokiej wilgotnosci powietrza.
Nie musze dodawac,ze zeby wyrosla piekna, zielona trawa - musi byc ona nader czesto nawadniana.
Nie musze sie powtarzac,ze chmury i deszcz sa z wyspa praktycznie nierozlaczne,a temperatury latem rzadko przekraczaja magiczne 20'C.

Ja, Polka z krwi i kosci doskonale pamietam te gorace lata, beztroskie jazdy na rowerze, szukanie malin w lesie i wylegiwanie sie na lezaku.
Niestety moje dzieci z dziecinstwa wspominac beda bieganie w kaloszach po kaluzach.

W kazdym badz razie do czego zmierzam.
Chce mi sie gdzies leciec.
Idealnie, gdzies - gdzie jest cieplo.
Nie chce leciec juz w sezonie,bo ceny sa masakrycznie wysokie,a i ( np w przypadku Polski) pogoda nie jest w ogole gwarantowana ( zaloze sie,ze w tym roku lato bedzie u Was upalne,bo Nas tam nie bedzie).
W kazdym badz razie moim glownym problemem jest :
znalezienie DOMU.
Mowimy tutaj o kilkunastu tysiacach oszczednosci ,ktore trzeba zaplacic jako depozyt, oplaty administracyjne ( prawnik, inzynier, aukcjoner) oraz podatek od nieruchomosci.
Pod koniec maja konczy sie Nam umowa. Idealnie bylo by wiec wyprowadzic sie w czerwcu,a juz najpozniej w wakacje.
Tylko,ze wizja domu zamiast sie bardziej do Nas zblizac - to odchodzi coraz dalej.
Ceny rosna, na rynku nie ma nieruchomosci ( w 4 milionym kraju na sprzedaz jest 36 tys mieszkan!!!),wiec nie powiem,ze jest latwo.

Druga kwestia jest zmiana malego samochodu i pomimo,ze jezdzi lekko i zwawo jak zaden inny to zjada go rdza,a ze wzgledu na swoj dorodziwy wiek - nie ma sensu pakowac w niego zadnych pieniedzy.
Zadnych samochodow na kredyt nie bierzemy,wiec po raz kolejny potrzebne sa tu kilka tysiakow na 'nowa' fure.

Ale Minia uparla sie,ze chce miec wakacje.
Nie musza byc one dlugie - moze byc 5 -7 dni.
Gdzies ,gdzie mozna naladowac akumulatory.....

Oto moje propozycje :

BARCELONA


Bylam tam raz z kolezanka za czasow panienskich.
I pomimo tego,iz lecialysmy w listopadzie to pogoda byla zatrwazajaco piekna ( ok18-19 stopni).
Wypad byl bardzo udany,
M.nigdy tam nie byl.
Jest tyke uroczych miejsc do zwiedzenia.
Samochod do wynajecia moglibysmy sobie odpuscic,bo maja swietnie rozbudowana komunikacje miejska ( np metro).
Ale....
Samolot na nas 4 to koszt ok 300 euro ( okres kwiecien - maj).
Nocleg - Barcelona jest droga,wiec na 5 dni wynosilo by nas to ok 600 euro
A nie mowiac juz nic o zwiedzeniu Aquarium i wyzywieniu ( co najmniej 100 e dziennie).
Koszt na kilka dni - ewidentnie za WYSOKI!

Podobnie jest z Madrytem. Ceny samolotu w miare niskie,ale niestety noclegi sa drogie.

LAKE DI GARDA 


BEAUTIFUL!

Wlochy sa piekne. Co prawda bylam tylko w Rzymie i na Sardynii,ale uwazam,ze Wlochy maja wszystko - piekna scenerie i jeszcze cudowniejsza pogode,chociaz mieszkancy do 'najprzyjemniejszych' nie naleza. Wloski temperament zostanie mi na dlugo w pamieci.
M. byl nad jeziorem nie raz i co roku obiecuje mi,ze kiedys mnie tam zabierze.
Plan ponownie byl ok kwietnia lub poczatek maja,azeby nie bylo jeszcze za duzo turystow.
Nagrane juz nawet mialam swietne agroturystyczne miejsce,ale za 750 e na 7 dni.
Jesli dolicze do tego samolot i wynajem samochodu oraz wyzywienie to koszt takiej wycieczki wyniosl by prawie 2000 e,a to ewidetnie za duzo na TYDZIEN wakacji.

TENERYFA 


Bylam juz wczesniej na sasiedzkiej wyspie - Fuerteventurze za to moj M. nigdy tam nie byl.
Wakacje byly by wiec super,bo ceny hoteli sa naprawde przyzwoite,ale za to samolot to juz koszt 200 e/os/2 strony.
Wypad na tydzien w ogole wiec nie wchodzi w gre,a na dluzej wybrac sie nie mozemy,bo finanse sa mocno ograniczone w tym roku.
Odpada.....

BULGARIA 


Tanie loty z Irlandii. W kwietniu juz za 60 e w dwie strony za osobe. To swietny deal
Ale...
Nie wiem,nie potrafie przekonac sie do tego kraju ( podobnie jak do Rumunii czy Albanii).
Hotele sa w miare tanie, jedzenie pewnie bylo by tez.
Nie wiem... musze skonsultowac ta propozycje z Mezem raz jeszcze.


DONEGAL 



Po co leciec gdziekolwiek jak mozna pozwiedzac troszke naszej cudownej Irlandii.
Zielona Wyspa ma cudowne ,piaszczyste plaze i blekitna wode.
Problemem jest TYLKO pogoda.
Hotele na 3 dni w weekend majowy dla naszej rodziny kosztuja w granicach 500-700 e ze sniadaniem,ale kto gwarantuje mi pogode? Zapewne mozna bylo by znalezc tez jakies miejsce do campingu nad samym oceanem,ale czy odnalazlabym sie w takich polowych warunkach? yyy...
Wydam tyle kasy zeby posiedziec w hotelu jesli bedzie lalo?
Tego bym nie przezyla!!!

OJCZYZNA 


Mozna tez leciec do domu, zobaczyc dziadkow, kuzynostwo ( bardziej z mysla o chlopcach ,niz o Nas). Wynajac samochod, troszke znowu pozwiedzac , wynajac kwatere od IWOSI na dwa dni i sie relaksowac.
Tylko,ze M. nie ma ochoty,bo twierdzi,ze w kwietniu lub maju bedziemy delektowac sie podobna pogoda co w Irlandii.

No i badz tu czlowieku madry!?

I dokad to w tym roku?

( znajac zycie - do nikad ) :-)

Pozdrawiam,

Minia

piątek, 5 stycznia 2018

Jaka bylam I jaka jestem?

Juz dawno mialam w planach napisac ten post, ale jak zwykle plan pozostal tylko planem.
Nie nadazam. Od kiedy zaczelam pracowac na caly etat - na nic nie starcza mi czasu.
No, ale to wszystko to my wiemy :-)



Jako dziecko....

O wszystko musialam wiecznie walczyc. Tak to jest , gdy w rodzinie wychowuje sie wiecej , niz jedno dziecko.
Walczylam wiec o uwage , o lepsze stopnie, o zainteresowanie I czas.
Bedac nastolatka przezywalam bardzo burzliwy okres.
Nic mi sie wiecznie nie podobalo, wszystko chcialam robic na moj sposob, klocilam sie z nauczycielkami I trzaskalam drzwiami w domu.
Teraz nazywalabym siebie "rozwydrzona dziewucha", ale im dluzej o swoim zachowaniu, tym bardziej przekonuje sie, ze robilam wszystko, by zwrocic na siebie uwage.
Nie do konca rozumialam te skoki hormonow, dojrzewanie, pierwsze rozterki itp.
Nie mialam "tej" jedynej przyjaciolki , ktorej moglabym sie zwierzyc.
W szkole uczylam sie dobrze,ale uchodzilam raczej za szara myszke
Mialam duze kompleksy jesli chodzi o kwestie finansowe. Nigdy nie bylam ta, ktora rzucala sie w oczy, chociaz bylam dobrze akceptowana w grupie (przewaznie przez meska czesc).
Caly ten okres marzylam zeby stac sie niezalezna, poszukac pracy I wyprowadzic sie z domu.
Kiedy wreszcie uzyskalam swiadectwo dojrzalosci, nic nie stalo mi na drodze zeby wyjechac jak najdalej.
Lata swobody pozwolily mi na doznanie czym jest porazka, ale takze jak odniesc sukces.
Najwazniejsze jednak, ze wszystko zawdzieczalam sobie.
Moja samoocena, ktora byla mocno zanizona w liceum,bardzo sie wzmocnila. Nie dalam sobie w przyslowiowa kasze dmuchac.
Nie bylo dla mnie rzeczy niemozliwych.
Zaczelam o siebie dbac, skonczylam kilka kursow na uczelni, awanansowalam I roslam w wewnetrzna sile,
Moja wiara, ktora silnie praktykowalam w Polsce nagle przestala miec jakiekolwiek zmaczenie.
Juz o nic nie musialam prosic, bo mialam wszystko.
Mialam pieniadze, dobra prace, pelno znajomych, dobre zdrowie.
Ale... nie szanowalam mojego zycia.
Wydawalo mi sie, ze jestem niesmiertelna, ze moje zycie bedzie trwalo wiecznie.
Nic nigdy do konca mnie nie zadowalalo I zawsze znalazlo sie cos na co moglabym publicznie lub w domowym zaciszu ponarzekac.
Narzekanie to bylo moje drugie JA. Bylismy nierozlaczni.
Zawsze chcialam lepiej, nigdy nie bylo wystarczajaco dobrze.....
Nie moglam zyc pelnia zycia,bo zawsze cos stalo mi na drodze.


Jaka jestem teraz?

Moje cale spojrzenie na swiat, zycie zmienilo sie wraz z przyjsciem na swiat moich dzieci, a juz szczegolnie praca w szpitalu, ktora wykonywalam ponad poltora roku.
Tam nauczylam sie zyc z pokora, nauczylam sie dziekowac Bogu za kolejny dzien, jakikolwiek on byl, za to, ze mamy sie dobrze.
Zaczelam doceniac male rzeczy I byc za nie wdzieczna - za usmiech od nieznanej osoby, za przepuszczenie w drzwiach, za sloneczny dzien I kolacje zrobiona przez Meza. Przezylam traume widzac na wlasne oczy jak wiele osob cierpi na tym swiecie, walczy kazdego dnia o oddech, o dzien bez bolu, o ruch reka, o zjedzony posilek.
Poznalam tysiace ludzkich historii, ktorych wiekszosc skonczy sie o wiele za szybko.
Oszalalam na punkcie zdrowia I z osoby, ktorej w ogole "nie zalezalo" na zyciu, nagle kazda wizja choroby przeradzala sie w lek.
Tak silny lek, ze nabawilam sie bardzo silnej nerwicy lekowej, ktora zapanowala nad moim umyslem I cialem.
Zaczelam czytac bardzo duzo psychologicznych ksiazek, zaglebilam sie ponownie w wiare I po dwoch ciezkich latach wyszlam na prosta.
Wierze w to, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny.
Jestem wrecz przekonana, ze ta praca byla dla mnie I tylko dla mnie, bo pokazala mi jaki jest sens naszego zycia.
To nie zalewame imprezy I nocne dancingi, to nie czas spedzony na klotnie I wasnie, to nie czas na wypominanie sobie najgorszych historii z zycia lub obrazanie innych. Zycie nie polega na egoistycznym mysleniu tylko o mnie. Zycie to my.
To energia. My ja tworzymy. My nia jestesmy.....
 Co stworzysz - to wroci do ciebie.
Jesli wysyla sie ciagle negatywna energie, wieczne niezadowolenie, jest sie pamietliwym I wrednym - to czlowiek podupada na zdrowiu, ma problemy I ciagle klody pod nogami.
Wysylajac milosc, szacunek, zrozumienie do drugiej osoby - jestem przekonana, ze dobro do nas wroci.
Kazdego dnia staram sie byc lepsza.
Nie zawsze mi sie to udaje.
Mam gorsze dni, gdzie wredna natura bierze gore, ale staram sie aby moje serce wypuszczalo tylko ta dobra energie.
Zeby starczyla ona dla kazdego, kto potrzebuje milosci, zainteresowania, modlitwy, wspolczucia.
Kazdego dnia produkujac czesci w pracy ,mam wielka nadzieje, ze uratuje czyjes zycie, ze dzieki temu czyjes serce zacznie bic znowu...
Wierze w ludzkie dobro , wierze w ludzi.
(Tak , jak pisalam wczesniej padlo mi na glowe :-)).
Jestem zona wspanialego Meza, dzieki ktoremu mamy dwoch cudownych Synow.
Jestem mama cudownych chlopcow, zdrowych I silnych od pierwszego dnia zycia, ktorzy kazdego dnia ucza mnie jak byc lepsza I bardziej wyrozumiala.
Chce ich wychowac na dobrych I szanujacych zycie facetow.
Chce pokazac im, ze agresja I zloscia nic sie nie wskoraja.
Chce zeby odniesli porazki, ale I poczuli smak zwyciestwa.
Chce dla nich jak najlepiej...


Dojrzalam, zmadrzalam, zrozumialam.
Nigdy nie jest za pozno na wyciagniecie reki po klotni, na odkladana powazna rozmowe , na wyjasnienie nieporozumienia I rozpoczecie od czystej kartki.


Tym wlasnie jest Nowy Rok.

Daje Ci on szanse rozpoczac wszystko na "nowo".

I tego Wam zycze w tym Nowym Roku - na odnalezienie kim naprawde jestescie I czym kierujecie sie w zyciu.

Pozdrawiam,

Minia

piątek, 29 grudnia 2017

Podsumowanie Roku 2017

To juz piate podsumowanie. Jestem dumna,ze chociaz cos robie regularnie.
Jesli macie ochote wrocic do poprzedniego roku to mozecie TUTAJ.

Ten rok byl rokiem udanym. Minal przyjemnie i milo,bez zadnych wiekszych problemow.

STYCZEN 2017 :

W styczniu zawsze planujemy nasze wakacje. W tym roku postawilismy na Polske w samym srodku lata i pomimo tego,iz bilety na samolot wychodzily drozej,niz do tych bardziej popularnych resortow w Europie to nic. Chlopcy stesknili sie za rodzina,a i my mamy ochote na mniej intensywne wakacje.
Kuzynka z UK kupila bilety w podobnym okresie. Bedzie wiec swietna okazja na to,by sie spotkac i zrobic razem grilla.


Holidays - bring it on!

W styczniu zlapala mnie ( pierwsza i zarazem ostatnia choroba w tym roku) grypa zoladkowa. Chorowalismy wszyscy oprocz Meza. Na szczescie byly to tylko dwa dni w ktorych nie mialam sily ruszyc palcem. Chlopcom doszla jeszcze goraczka i biegunka.

LUTY 2017 :

Nic szczegolnego sie nie dzialo. Zapisalam Mlodego do szkoly Starszaka.
Pierwszy raz w zyciu wyszla mi opryszczka, ktorej pozbylam sie przy pomocy miodu.
Luty obfitowal w deszcze i pochmurna pogode.

MARZEC 2017 :

W marcu Starszak mial swoja ostatnia wizyte u okulisty. Dalekowzrocznosc wyrownala sie i Starszak nie ma problemu z widzeniem rzeczy z bliska czy w 3D. Okularki do noszenia przy ogladaniu TV i graniu na tablecie daly efekt.
Niestety,ale przypaletaly sie do Nas owsiki. Cala rodzina sie odrobacza.
Ten miesiac jest ostatnim miesiacem na lini ,ktorej pracuje. Przenosza Nas do innego budynku,gdzie podobno jest o wiele wiecej pracy i presji.

KWIECIEN 2017 : 

Wielkanoc spedzilismy przyjemnie i milo,a przy okazji wspomoglismy finansowo Schronisko dla Zwierzat wyprowadzajac jednego najmniejszego i najglosniejszego szczekacza na spacer :-)


W tym miesiacu bylo duzo wydatkow. Mniejszy samochod nie zdal przegladu, trzeba bylo troszke w niego wlozyc.
Intensywnie szukamy domu,ale na razie nic na rynku nie ma.
M.dostal awans i pracuje teraz w tym samym budynku z ta roznica,ze ja na hali,a on przy biureczku. Jestem z niego dumna

MAJ 2017 :

Wreszcie nastapila poprawa pogody. Jest slonecznie i przyjemnie.
Bylismy nad zatoka, w Burren Santuary, Pet Farm itp.
Pod koniec maja mialam darmowa wizyte EKG serca.
Od pewnego czasu mi kolacze i sie stresuje. Na szczescie EKG nic zlego nie wylapalo.
Tylko te szybkie tetno....

CZERWIEC 2017 : 

W czerwcu udalismy sie do brokera ( osoby od doradzania w sprawach mieszkania) i bardzo sie zawiodlam. Wedlug niej fakt,ze nie mam kontraktu stalego powoduje,iz bank automatycznie odrzuci nasza aplikacje.
Podczas scigania sie na rowerkach, Mlody zahaczyl o Starszaka kolo i polecial jak dlugi.
Wygladal na strasznie poturbowanego ,mial zdarty nos, kolano i raczke.
Starszak goraczkowal i zrobil siusiu do lozka. Czyzby cos przezywal?
Piekna pogoda, nawet do 22'C.
W czerwcu Misiu oficjalnie zakonczyl edukacje w przedszkolu,a Starszak dostal raport jak dobrym uczniem byl w Junior Infants.Rodzice sa bardzo dumni!

LIPIEC 2017 :

Tak bardzo oczekiwane wakacje. Tak bardzo wyczekane..
Sprawdzajac pogode co kilka dni zaczynam sie obawiac,ze lato w tym roku nie bedzie tak sloneczne i cieple jak z reguly.
Jestem zbulwersowana i zla,bo mieszkajac w krainie deszczu - jedyne co pragne to przebywac w slonecznym miejscu.
Starszak ponownie zrobil w lozku jak nie on. Chyba podswiadomie przezywa wylot do Polski.
Wiem,ze nie moze sie juz doczekac.
W lipcu obdchodzilam swoje urodziny. Niestety pogoda zawiodla. Bylo tylko kilka naprawde slonecznych i cieplych ( ponad 23'C dni). Reszta pochmurna i ze srednia temperatura 20'C. Slabo :-(
Zwiedzilismy wiele miejsc, odwiedzilismy rodzine i znajomych.
Wykorzystalismy ten czas jak tylko moglismy ,chociaz wydaje mi sie,ze jednak 18 dni to troszke za dlugo. Dwa tygodnie w zupelnosci by starczyly.





SIERPIEN 2017 : 

Wybralismy sie z chlopcami nad jezioro na rybki. Chlopcy mieli straszny ubaw,gdy udalo Nam sie cokolwiek zlowic.
W sierpniu Starszak obchodzi 6 urodzinki,ale z wyprawianiem dla kolegow czekamy az do wrzesnia.
Wtedy zorganizujemy wspolna impreze dla moich dwoch Robaczkow
W sierpniu staralismy sie korzystac z pogody na tyle,na ile bylo to mozliwe.
M.wybiera sie na wizyte do chirurga.



WRZESIEN 2017 :

To miesiac w ktorym urodzil sie moj Mlodszy Synek.
To takze miesiac w ktorym wzielismy slub ( 7 rocznica).
Z tej okazji Maz zorganizowal opieke nad chlopcami i zabral mnie do najlepszej w hrabstwie seafood restuaracji.
We wrzesniu zorganizowalismy podwojna impreze zakonczona sukcesem. Kolezanki i koledzy nie zawiedli,a chlopcy swietnie sie bawili.
Impreze popsul tylko drucik florystyczny,ktory wlozony byl do czapeczki Misia w torcie.
Na szczescie Mlody jest na tyle duzy,ze wiedzial,ze trzeba tego sie szybko pozbyc z buzi,ale co sie najadlam nerwow to moje.


Starszak stracil glos i ma straszna chrype. Lekarka stwierdza zapalenie krtani i przepisuje antybiotyk.
Ja jednak nie kupuje go i lecze sama plukaniem szalwia i domowymi syropami.
Po kilku dniach glos wraca, chrypka utrzymuje sie jeszcze tydzien i puszcza.


PAZDZIERNIK 2017 :

W pazdzierniku wreszcie dostaje roczny, staly kontrakt z pracy. Zlozylismy aplikacje do dwoch bankow i obydwa zgodzily sie nam dac pozyczke. Teraz trzeba znalezc tylko dom, co z miesiaca na miesiac jest coraz bardziej denerwujace i trudniejsze.
W tym miesiacu wykorzystalam swoj voucher do SPA,a Starszakowi wypadl pierwszy dolny zabek.
Robie takze nadgodziny,bo mamy duze zamowienia.
Do Irlandii nadciagnal Huragan Ophelia. Szkoly zostaly zamkniete,a i nasza fabryka kazala swoim pracownikom zostac bezpiecznie w domu. Tego dnia na drogach zginely 3 osoby. To byl czarny dzien dla Zielonej Wyspy.

LISTOPAD 2017 :

M.umawia sie z chirurgiem na operacje przepuchliny na poczatek grudnia.
Starszakowi wypadl drugi, dolny zabek. Wyglada teraz bardzo uroczo!
Drugi samochod ma przeglad i pomimo tego,iz nie zdaje od razu to jego naprawa nie bedzie az taka kosztowna.
W tym miesiacu skladam podanie na Team Leadera,ale pracy nie otrzymuje,bo jest ona na dzien,a nie wieczory na ktorych pracuje ja. Nie poddaje sie i czekam na kolejna okazje.
Listopad jest miesiacem wywiadowek. Dowiaduje sie milych i interesujacych rzeczy na temat moich dzieci,a takze informuje nauczycielke o brzydkim zachowaniu Jacka *

GRUDZIEN 2017 :

M. ma przeprowadzona operacje na przepuchline. Zabrali go na sale operacyjna po 15,a odezwal sie do mnie dopiero ok 19. Wychodzilam z siebie,ale operacja powiodla sie i przepuchlina zostala usunieta z dwoch stron ( miala byc tylko z lewej).
W grudniu czekala mnie tez pracownicza , swiateczna impreza na ktora pojechalam  i strasznie sie objadlam. Starszak zlapal wirusa zakaznego - rumien. Jego twarz i raczki pokryte sa cale pokrzywka . Strasznie to wyglada. Nie puszczam go do szkoly przez 3 dni. To jedyne dni (od wrzesnia),ktore opuscil w tym roku szkolnym ( Mlody nie opuscil zadnego).
W grudniu spadl w Irlandii takze pierwszy snieg. Ulepilismy wiec balwana z ktorego chlopcy byli bardzo zadowoleni.
Chlopcy nie mieli ani jednego antybiotyku w tym roku - my takze.
Od kiedy stosujemy witamine C, witamine d3 i naturalne sposoby,a takze odzywiamy sie zdrowiej - widze swietne efekty. Bedziemy to kontynuowac,bo zdrowie jest najwazniejsze !
Wigilia minela bardzo rodzinnie i przyjemnie. Dzieki zamknietej fabryce mamy ponad tydzien wolnego ,dzieki czemu moze nadrobic najcenniejszy czas z moja mala rodzinka.
W tym miesiacu dowiedzialam sie o trzech ciazach bliskich mi osob.
2018 wiec bedzie obfitowal w nowonarodzone malenstwa.

To byl bardzo dobry rok!

Jakie mam oczekiwania wobec 2018?
Kiedys na kartce wypisalam trzypodpunkty, ktore chcialabym zeby doczekaly sie spelnienia.
Mam nadzieje,ze bede mogla pochwalic sie nimi juz w nadchodzacym roku.

Snów spełnienia, w pracy mnóstwo wytchnienia 
Beztroskich dni w Nowym Roku i mnóstwo uśmiechów 
Wspaniałych wakacji, pięknych wspomnień i moc zdrowia w 2018 roku!
Tego Wam szczerze zycze,

Pozdrawiam i do siego,

Minia

niedziela, 17 grudnia 2017

Zima, przedstawienia i przygotowania do Swiat

Znowu mam zaleglosci u siebie na blogu. Was staram sie w miare systematycznie czytac.
Nie bede wiec po raz kolejny sie tlumaczyc dlaczego pisanie idzie mi jak krew z nosa,bo widocznie tak juz bedzie zawsze.

Zima.
Do Irlandii zawitala zima.
Jest bardzo chlodno. W nocy do -3,4 'C,ktore tak naprawde sa jeszcze silniej odczuwalne.
Za dnia wcale nie jest o wiele cieplej.
Dom, ktory wynajmujemy nie posiada zadnego zewnetrznego ocieplenia,wiec zebym nie przeklnela ani brzydko nie powiedziala - troszke jest zimno.
Majac wlaczony olej przez 6-7 h ,dom ogrzewa sie maksymalnie o jeden stopien czyli jest ich AZ 17'C.
Ja co prawda nie lubie kiedy jest powyzej 20'C,ale ewidetnie 17'C to za malo.
Dogrzewamy wiec kominkiem,ale daje on cieplo tylko w salonie.
Pewnej niedzieli spadl nawet i snieg.
Nie zapomne miny Starszaka i komentarza,ze 'Mamo,a mowilas,ze w Irlandii snieg nie pada'.
No coz Synu. Ostatnim razem padal w 2009 roku,wiec co mialam innego powiedziec?
Chlopcy byli wniebowzieci.
Ubralismy sie szybko i wyszlismy przed dom.
Ja nie moglam znalezc swoich rekawiczek,wiec chlopcy zrobili balwana sami od gory do dolu.
Alez mieli radoche.. chociaz rece zamarzniete po pol h zabawie sniegiem.



Sniegu co kot naplakal,ale najwazniejsze,ze balwan stoi ;-)


-----------------------------------------------------------

Niedawno tez odbyly sie przedstawienia w szkole chlopcow.
Misiu odgrywal Jaselka,a Starszak mial swietnie przedstawienie o elfach.
Misiu byl pasterzem w tym roku,a Starszak piekarzem.
Bardzo Nam sie podobalo, chlopcy mieli dosyc dlugie role do nauczenia,ale wszystkiego szybko sie nauczyli i swietnie wyszlo.



Mlody stoi w stroju pasterza.                              Starszak w srodku w fartuchu z Portugalii,a co tam .. 


-----------------------------------------------------------

Dzisiaj skonczylismy robic pierniczki.
Mam nadzieje,ze wytrwaja do Swiat.
Moja Mama co roku wysyla Nam pol kilograma swoich wlasnych i niestety,ale znikaja w przeciagu kilku dni.
Choinka stoi juz od poczatku grudnia,bo M. mial operacje na przepuchline i niestety,ale nie moze nic nosic.
Prezenty pokupowane, czekaja na zapakowanie.
Co roku mielismy tradycje,ze ktos przebieral sie za Sante i przychodzil do Nas rozdawac prezenty. Niestety,ale tym razem nie mamy za bardzo nikogo do 'wypozyczenia',wiec zrobimy tak,ze M.wezmie chlopakow na zewnatrz w poszukiwaniu Gwiazdora,a ja w tym czasie wloze prezenty pod choinke, wypije mleko i zjem marchewke zeby nie bylo.
Wigilie w naszym malenkim gronie , tak dokladnie jak lubimy.
Nie bedziemy przesadzac z przygotowaniami,bo M.nie ma jeszcze sil zeby stac nad garami pol nocy,a i ja niedomagam ostatnio,wiec pojdziemy na latwizne i wiekszosc kupimy.
Do pracy ide jeszcze tylko 4 dni. Piatek juz wolne i wolne az do Nowego Roku.
2ego stycznia powrot do pracy,ale na razie o tym nie mysle.
Juz nie moge sie doczekac spedzonego, rodzinnego czasu dla Nas.
Kocham Swieta.



Kochane,
Z okazji zblizajacych sie Swiat Bozego Narodzenia 
Zycze Wam :
Swiat bialych, pachnacych choinka,
skrzypiacych sniegiem pod butami,
spedzonych w cieplej, rodzinnej atmosferze,
pelnych niespodziewanych prezentow,
Swiat dajacych radosc i odpoczynek,
oraz nadzieje,ze nadchodzacy rok 
bedzie lepszy,niz ten,ktory wlasnie mija...


Pozdrawiam Was goraco,

Minia

niedziela, 3 grudnia 2017

Elf Town i inne

Tydzien temu mielismy przyjemnosc pojsc do Elf Town.
Rok temu takze bylismy,ale nie odnieslismy jakis niesamowitych wrazen odnosnie tego miejsca.
W tym roku mialo byc lepiej - zmieniono lokalizacje na obrzezach miasta, ktore ulatwialo dojazd i latwe parkowanie,a takze rozbudowano miejsce do az 3 pieter.
Z uwagi na to,ze fabryka Elfow miesci sie obok naszej pracy - chlopcy kazdego dnia odliczali chwile do naszego przyjscia.
W koncu sie doczekali ... jakie wrazenia??

Na pewno lepsze ,niz rok temu.
Chlopcy na pewno aktywniej brali udzial w interakcjach z elfami, ladnie pisali listy do Santy i potrafili bez problemu wejsc z nim w rozmowe na temat zabawek i szkoly.
Taka przeprawa przez Elf Town trwala 1,5 h ,ale byla dosyc interesujaca ( nudzily sie tylko malutkie dzieci).
Nowym miejscem byl lodowaty pokoj, gdzie wszystko stworzone bylo z prawdziwego lodu. Swietne wrazenie.
Poza tym lepiej wypadlo tez dekorowanie pierniczkow, gdzie dorosla czesc mogla skosztowac mince pies i wypic grzanca :-)
Dla osobnikow bezalkoholowych podawany byl cieply kompot z owocow z dodatkiem imbiru i cynamonu. Pychota.
Czas zlecial nam nieslychanie szybko.
Na sam koniec rozmawialismy z Gwiazdorem ( w polowie zajec rodzice musza wypisac'sciage ; - jak ma na imie dziecko i ile lat, jak nazywa sie jego nauczycielka i cos co moze wiedziec tylko Santa.
Ja np napisalam,ze chlopcy chcieli by dostac zestawy lego) :-)
Byscie widzieli ich miny kiedy Santa wiedzial tyle rzeczy o nich...
A na sam koniec dostali zeton,ktory mogli wykorzystac w fabryce zabawek u elfow i wybrac sobie samemu jakas zabawke.
Jestem na tak w tym roku ! :-)

A to krotka fotorelacja :









--------------------------------


Na rozmowie kwalifikacyjnej wypadlam bardzo dobrze. Prace mialam w rekawie,ale jak sie pozniej okazalo - pozycja byla na dzien,a ja pracuje na wieczory.
Kierownictwo dowiedzialo sie wiec,ze nie jestem zainteresowana i nie zaoferowali mi awansu.
Pozostawia jednak moje CV i jesli w najblizszym czasie wyjdzie ta sama pozycja na wieczor - to ja dostane,
W miedzyczasie mam nauczyc sie pewnych obowiazkow Team Leadera ( co jest trudne,bo na lini jest niesamowity szal w produkcji - za 2500 tys czesci , fabryka zarabia ponad 400 tys dolarow). A my tyle czesci produkujemy w tydzien. Niezly maja interesik ,co? :-)


-------------------------------

Niedawno dostalam informacje ze szkoly odnosnie szalejacego parowirusa B19 powodujacego rumien na ciele. Zarazenie spowodowane jest droga kropelkowa podobnie jak przy np. grypie.
Nie przjelam sie tym tak bardzo, bo chlopcow nic nie lapie.
Do poniedzialku gdy Starszakowi wyszla okropna , czerwona, zaogniona pokrzywka na reku.
Najpierw wystraszylam sie,ze moze to od kakaowego miodu ( chociaz Starszak nie ma czulenia na nic - za mlodu mial na krowie mleko).
Zostawilam go w domu, nastepnego dnia mial juz pokrzywke na dwoch rekach i lekko na nogach.
Zabralam go do lekarza,a lekarka na to,ze to alergia. No ,ale na co???????? Czy podawalam mu leki? ( nie), czy cos nowego w diecie ( nie), czy leki przeciwhistaminowe ( nie!!).
Naprawde...
Przepisala nam syrop przeciwhistaminowy i kazala przeczekac.
Starszakowi najbardziej wychodzilo po tym jak robilo mu sie cieplo i po jedzeniu. Pozniej rumien zaatakowal twarz,a najbardziej policzki.
Na dzien dzisiejszy oprocz lekko zarumienionych policzkow nie ma juz nigdzie indziej.
Rumien zakazny jest ponoc bardzo popularna choroba w Irlandii . Dziecko nie ma goraczki, brak apetytu czy jakichkolwiek innych objawow oprocz rumienia.Choroba mija sama ok 7-10 od pojawienia sie rumienia. Dziecko juz wtedy nie zaraza.
Wiecej o rumieniu zakaznym ( slapped cheek syndrome ) : TU






















Pozdrawiam Was serdecznie,

Zabiegana Minia

poniedziałek, 20 listopada 2017

Wywiadowka i listy do Santy

W ubiegly czwartek mialam wywiadowke z nauczycielkami z klas chlopcow.
Nie przypomina to jednak w niczym polskich wywiadowek,bo kazda rozmowa przeprowadzana jest indywidualnie z nauczycielem w klasie.
Na kazde dziecko przeznaczone jest 10 minut.
W tym roku pierwsze spotkanie przypadlo z nauczycielka klasy Misia.
Odbylo sie ono o 14.30,a kolejne ustawione mialam na 14.50 azebym nie musiala dwa razy jezdzic w ta i z powrotem ( swoja droga czy spowrotem jest bledna pisownia?).
Misiu ma wspaniala nauczycielke ( ta sama co mial Starszak w poprzednim roku).
Jest ciepla, uprzejma i dosyc wymagajaca.

Przywitala mnie cieplo z cala strona informacji na temat mojego mlodszego Synka.

Zaczela od znajomosci literek. Misiu nie ma z nimi zadnych klopotow ( zapewne z uwagi na to,ze wielokrotnie sluchal Starszaka uczacego sie). Z reszta Mlody uwielbia chodzic do szkoly i uczyc sie nowych rzeczy.


Misiu jest bardzo towarzyskim dzieckiem,chociaz nauczycielka wolalaby go widywac we wiekszym gronie. Polubil tak bardzo Bena i Conora,ze z innymi dziecmi nie chce sie w ogole bawic ( lub nie czuje takiej potrzeby).
Czasami zagaduje Bena przy biurku. Potrafi dobrze sie skupic,chociaz gdy wykonuja jakas dluzsza czynnosc to lekko traci zainteresowanie.
Jest najlepszy w skakaniu skakanka i lubi bardzo aktywnosc fizyczna.
Nie ma wiekszych problemow z matematyka,chociaz musi popracowac nad zbiorami.
Uwielbia spiewac , szczegolnie piosenki w jezyku irlandzkim.
Jest lekko wstydliwy gdy przychodzi do mowienia czegos na glos cos na forum klasy.
Bierze sobie wszystko do serca ( jak jego Mama). Kiedys pani wydala polecenie by pokolorowac malego misia,ale Mlody tak szybko chcial wykonac to zadanie,ze pokolorowal dwa. Gdy Karen zauwazyla,ze Misiu zle wykonal polecenie , ten biedak az sie rozplakal z nerwow.
Jest usmiechnietym i radosnym chlopcem i nie sprawia zadnych klopotow wychowawczych.


Starszak :

Tutaj mialam wiele obaw i nie o tyle co o samego Starszaka,ale caloksztalt. Jak widzi go Pani, jak sobie radzi, czy Jack nadal go przesladuje itd itp.
Nauczycielka zaczela wiec,ze ze Starszakiem nie ma zadnych problemow.
Slucha uwaznie, wykonuje zadania szybko i dobrze.
Jest inteligentny. Jeden z najlepszych z matematyki, pieknie pisze literki i dobrze czyta ( tutaj room for improvement - mozna popracowac ).
Swietnie sam uklada zdania,ale nie potrafi ich napisac z glowy tylko moze przepisac albo gdy ktos mu je przeliteruje.
Za kazdym razem gdy poznaja jakas literke musza uzyc jej w zdaniu.
Ostatnio poznawali np X.
X - ray
FOX
BOX
SIX
MIX

Zadziwilo mnie jak pieknie ulozyl sam zdanie : I am in the box ( jestem w kartonie).
Pozniej mialam szanse przegladnac jego inne prace. Swietna robota Synek!

Pani zauwaza duzy talent jesli chodzi o prace plastyczne. Starszak swietnie rysuje, maluje, stara sie robic to dokladnie. Jest obserwatorem.

Lubi rywalizowac o punkty ( za siedzenie cicho na lekcji, za grzeczne zachowanie na przerwach, za aktywnosc na lekcji itp).

Poki co jest na trzecim miejscu w klasie i ciagle zawziecie moje Slonko walczy opowiadajac mi codziennie kto ile ma i za co.

W klasie jest w miare aktywny. Nawet jesli nie podnosi reki to nauczycielka wie,ze zna odpowiedz.
Podobnie jak brat nie lubi glosno o niczym mowic ( moze to byc lekka blokada czy na pewno mowi poprawnie).

Jesli chodzi o incydent z Jackiem to troche sie zawiodlam. Nauczycielka nie zglosila tego problemu nikomu,a zrobila tylko ankiete ,gdzie dzieci mialy napisac czy ktos sie nad kims wyzywa, jest dla kogos niemily itp.
Problem w tym,ze po Starszaku np wiem,ze pamieta imiona ,ale nie napisze ich z glowy.
Zadne z dzieci nie napisalo o nikim, Starszak tez nie.
Poinformowalam ja jednak o tym,ze Starszak czesto narzeka,ze nie ma sie z kim bawic na przerwach.
Obiecala,ze bedzie go obserwowala,ale szczerze jakos w to watpie.

------------------

Swieta Bozego Narodzenia zblizaja sie wielkimi krokami.
W zwiazku z powyzszym postanowilismy napisac listy do Gwiazdora.
Oto jak nam wyszly :



Starszak od razu wyliczyl,ze w tym roku Gwiazdor musi byc bogaty ,bo potrzebuje az 200 euro i On ma wielka nadzieje,ze bedzie tyle mial :-)

Starszak zazyczyl sobie duzy zestaw Lego Police Station oraz gre planszowa Wrozke Zebuszke,a Mlody Lego Straz Pozarna i gre planszowa z kurczaczkami.

No to teraz Gwiazdor musi zrobic kilka dni nadgodzin zeby sprostac wymaganiom swoich Miniowych Robaczkow.

------------

Nadal intensywnie poszukujemy domu....

------------

Mam dzisiaj rozmowe kwalifikacyjna na wyzsza pozycje Team Leadera.
Mam dosyc wysokie mniemanie o sobie. Wierze we wlasne mozliwosci, w sama siebie ( zawsze tak mialam). Szczerze nawet sie nie denerwuje ( i sama sie zastanawiam czy to normalne). Chyba juz bardziej przezywa to wszystko moj Maz. Jest presja,poniewaz pracuje w tym samym miejscu juz kilkanascie lat na dobrym stanowisku,wiem,ze wiele osob we mnie wierzy.
Nie lubie nikogo rozczarowywac,a w siebie w szczegolnosci.
Jestem wymagajaca i czesto wymagam wiele od nich. Dlatego tez musze dostac ta nowa pozycje.
Ide,bo wiem,ze jestem tego warta. Mam wszystko co potrzebne jest do wykonywania tej roli : doswiadczenie, zdolnosci i wiedze.

Prosze o dobra energie i cieple mysli.


Pozdrawiam i zycze milego tygodnia,

Minia

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes