O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

niedziela, 17 grudnia 2017

Zima, przedstawienia i przygotowania do Swiat

Znowu mam zaleglosci u siebie na blogu. Was staram sie w miare systematycznie czytac.
Nie bede wiec po raz kolejny sie tlumaczyc dlaczego pisanie idzie mi jak krew z nosa,bo widocznie tak juz bedzie zawsze.

Zima.
Do Irlandii zawitala zima.
Jest bardzo chlodno. W nocy do -3,4 'C,ktore tak naprawde sa jeszcze silniej odczuwalne.
Za dnia wcale nie jest o wiele cieplej.
Dom, ktory wynajmujemy nie posiada zadnego zewnetrznego ocieplenia,wiec zebym nie przeklnela ani brzydko nie powiedziala - troszke jest zimno.
Majac wlaczony olej przez 6-7 h ,dom ogrzewa sie maksymalnie o jeden stopien czyli jest ich AZ 17'C.
Ja co prawda nie lubie kiedy jest powyzej 20'C,ale ewidetnie 17'C to za malo.
Dogrzewamy wiec kominkiem,ale daje on cieplo tylko w salonie.
Pewnej niedzieli spadl nawet i snieg.
Nie zapomne miny Starszaka i komentarza,ze 'Mamo,a mowilas,ze w Irlandii snieg nie pada'.
No coz Synu. Ostatnim razem padal w 2009 roku,wiec co mialam innego powiedziec?
Chlopcy byli wniebowzieci.
Ubralismy sie szybko i wyszlismy przed dom.
Ja nie moglam znalezc swoich rekawiczek,wiec chlopcy zrobili balwana sami od gory do dolu.
Alez mieli radoche.. chociaz rece zamarzniete po pol h zabawie sniegiem.



Sniegu co kot naplakal,ale najwazniejsze,ze balwan stoi ;-)


-----------------------------------------------------------

Niedawno tez odbyly sie przedstawienia w szkole chlopcow.
Misiu odgrywal Jaselka,a Starszak mial swietnie przedstawienie o elfach.
Misiu byl pasterzem w tym roku,a Starszak piekarzem.
Bardzo Nam sie podobalo, chlopcy mieli dosyc dlugie role do nauczenia,ale wszystkiego szybko sie nauczyli i swietnie wyszlo.



Mlody stoi w stroju pasterza.                              Starszak w srodku w fartuchu z Portugalii,a co tam .. 


-----------------------------------------------------------

Dzisiaj skonczylismy robic pierniczki.
Mam nadzieje,ze wytrwaja do Swiat.
Moja Mama co roku wysyla Nam pol kilograma swoich wlasnych i niestety,ale znikaja w przeciagu kilku dni.
Choinka stoi juz od poczatku grudnia,bo M. mial operacje na przepuchline i niestety,ale nie moze nic nosic.
Prezenty pokupowane, czekaja na zapakowanie.
Co roku mielismy tradycje,ze ktos przebieral sie za Sante i przychodzil do Nas rozdawac prezenty. Niestety,ale tym razem nie mamy za bardzo nikogo do 'wypozyczenia',wiec zrobimy tak,ze M.wezmie chlopakow na zewnatrz w poszukiwaniu Gwiazdora,a ja w tym czasie wloze prezenty pod choinke, wypije mleko i zjem marchewke zeby nie bylo.
Wigilie w naszym malenkim gronie , tak dokladnie jak lubimy.
Nie bedziemy przesadzac z przygotowaniami,bo M.nie ma jeszcze sil zeby stac nad garami pol nocy,a i ja niedomagam ostatnio,wiec pojdziemy na latwizne i wiekszosc kupimy.
Do pracy ide jeszcze tylko 4 dni. Piatek juz wolne i wolne az do Nowego Roku.
2ego stycznia powrot do pracy,ale na razie o tym nie mysle.
Juz nie moge sie doczekac spedzonego, rodzinnego czasu dla Nas.
Kocham Swieta.



Kochane,
Z okazji zblizajacych sie Swiat Bozego Narodzenia 
Zycze Wam :
Swiat bialych, pachnacych choinka,
skrzypiacych sniegiem pod butami,
spedzonych w cieplej, rodzinnej atmosferze,
pelnych niespodziewanych prezentow,
Swiat dajacych radosc i odpoczynek,
oraz nadzieje,ze nadchodzacy rok 
bedzie lepszy,niz ten,ktory wlasnie mija...


Pozdrawiam Was goraco,

Minia

niedziela, 3 grudnia 2017

Elf Town i inne

Tydzien temu mielismy przyjemnosc pojsc do Elf Town.
Rok temu takze bylismy,ale nie odnieslismy jakis niesamowitych wrazen odnosnie tego miejsca.
W tym roku mialo byc lepiej - zmieniono lokalizacje na obrzezach miasta, ktore ulatwialo dojazd i latwe parkowanie,a takze rozbudowano miejsce do az 3 pieter.
Z uwagi na to,ze fabryka Elfow miesci sie obok naszej pracy - chlopcy kazdego dnia odliczali chwile do naszego przyjscia.
W koncu sie doczekali ... jakie wrazenia??

Na pewno lepsze ,niz rok temu.
Chlopcy na pewno aktywniej brali udzial w interakcjach z elfami, ladnie pisali listy do Santy i potrafili bez problemu wejsc z nim w rozmowe na temat zabawek i szkoly.
Taka przeprawa przez Elf Town trwala 1,5 h ,ale byla dosyc interesujaca ( nudzily sie tylko malutkie dzieci).
Nowym miejscem byl lodowaty pokoj, gdzie wszystko stworzone bylo z prawdziwego lodu. Swietne wrazenie.
Poza tym lepiej wypadlo tez dekorowanie pierniczkow, gdzie dorosla czesc mogla skosztowac mince pies i wypic grzanca :-)
Dla osobnikow bezalkoholowych podawany byl cieply kompot z owocow z dodatkiem imbiru i cynamonu. Pychota.
Czas zlecial nam nieslychanie szybko.
Na sam koniec rozmawialismy z Gwiazdorem ( w polowie zajec rodzice musza wypisac'sciage ; - jak ma na imie dziecko i ile lat, jak nazywa sie jego nauczycielka i cos co moze wiedziec tylko Santa.
Ja np napisalam,ze chlopcy chcieli by dostac zestawy lego) :-)
Byscie widzieli ich miny kiedy Santa wiedzial tyle rzeczy o nich...
A na sam koniec dostali zeton,ktory mogli wykorzystac w fabryce zabawek u elfow i wybrac sobie samemu jakas zabawke.
Jestem na tak w tym roku ! :-)

A to krotka fotorelacja :









--------------------------------


Na rozmowie kwalifikacyjnej wypadlam bardzo dobrze. Prace mialam w rekawie,ale jak sie pozniej okazalo - pozycja byla na dzien,a ja pracuje na wieczory.
Kierownictwo dowiedzialo sie wiec,ze nie jestem zainteresowana i nie zaoferowali mi awansu.
Pozostawia jednak moje CV i jesli w najblizszym czasie wyjdzie ta sama pozycja na wieczor - to ja dostane,
W miedzyczasie mam nauczyc sie pewnych obowiazkow Team Leadera ( co jest trudne,bo na lini jest niesamowity szal w produkcji - za 2500 tys czesci , fabryka zarabia ponad 400 tys dolarow). A my tyle czesci produkujemy w tydzien. Niezly maja interesik ,co? :-)


-------------------------------

Niedawno dostalam informacje ze szkoly odnosnie szalejacego parowirusa B19 powodujacego rumien na ciele. Zarazenie spowodowane jest droga kropelkowa podobnie jak przy np. grypie.
Nie przjelam sie tym tak bardzo, bo chlopcow nic nie lapie.
Do poniedzialku gdy Starszakowi wyszla okropna , czerwona, zaogniona pokrzywka na reku.
Najpierw wystraszylam sie,ze moze to od kakaowego miodu ( chociaz Starszak nie ma czulenia na nic - za mlodu mial na krowie mleko).
Zostawilam go w domu, nastepnego dnia mial juz pokrzywke na dwoch rekach i lekko na nogach.
Zabralam go do lekarza,a lekarka na to,ze to alergia. No ,ale na co???????? Czy podawalam mu leki? ( nie), czy cos nowego w diecie ( nie), czy leki przeciwhistaminowe ( nie!!).
Naprawde...
Przepisala nam syrop przeciwhistaminowy i kazala przeczekac.
Starszakowi najbardziej wychodzilo po tym jak robilo mu sie cieplo i po jedzeniu. Pozniej rumien zaatakowal twarz,a najbardziej policzki.
Na dzien dzisiejszy oprocz lekko zarumienionych policzkow nie ma juz nigdzie indziej.
Rumien zakazny jest ponoc bardzo popularna choroba w Irlandii . Dziecko nie ma goraczki, brak apetytu czy jakichkolwiek innych objawow oprocz rumienia.Choroba mija sama ok 7-10 od pojawienia sie rumienia. Dziecko juz wtedy nie zaraza.
Wiecej o rumieniu zakaznym ( slapped cheek syndrome ) : TU






















Pozdrawiam Was serdecznie,

Zabiegana Minia

poniedziałek, 20 listopada 2017

Wywiadowka i listy do Santy

W ubiegly czwartek mialam wywiadowke z nauczycielkami z klas chlopcow.
Nie przypomina to jednak w niczym polskich wywiadowek,bo kazda rozmowa przeprowadzana jest indywidualnie z nauczycielem w klasie.
Na kazde dziecko przeznaczone jest 10 minut.
W tym roku pierwsze spotkanie przypadlo z nauczycielka klasy Misia.
Odbylo sie ono o 14.30,a kolejne ustawione mialam na 14.50 azebym nie musiala dwa razy jezdzic w ta i z powrotem ( swoja droga czy spowrotem jest bledna pisownia?).
Misiu ma wspaniala nauczycielke ( ta sama co mial Starszak w poprzednim roku).
Jest ciepla, uprzejma i dosyc wymagajaca.

Przywitala mnie cieplo z cala strona informacji na temat mojego mlodszego Synka.

Zaczela od znajomosci literek. Misiu nie ma z nimi zadnych klopotow ( zapewne z uwagi na to,ze wielokrotnie sluchal Starszaka uczacego sie). Z reszta Mlody uwielbia chodzic do szkoly i uczyc sie nowych rzeczy.


Misiu jest bardzo towarzyskim dzieckiem,chociaz nauczycielka wolalaby go widywac we wiekszym gronie. Polubil tak bardzo Bena i Conora,ze z innymi dziecmi nie chce sie w ogole bawic ( lub nie czuje takiej potrzeby).
Czasami zagaduje Bena przy biurku. Potrafi dobrze sie skupic,chociaz gdy wykonuja jakas dluzsza czynnosc to lekko traci zainteresowanie.
Jest najlepszy w skakaniu skakanka i lubi bardzo aktywnosc fizyczna.
Nie ma wiekszych problemow z matematyka,chociaz musi popracowac nad zbiorami.
Uwielbia spiewac , szczegolnie piosenki w jezyku irlandzkim.
Jest lekko wstydliwy gdy przychodzi do mowienia czegos na glos cos na forum klasy.
Bierze sobie wszystko do serca ( jak jego Mama). Kiedys pani wydala polecenie by pokolorowac malego misia,ale Mlody tak szybko chcial wykonac to zadanie,ze pokolorowal dwa. Gdy Karen zauwazyla,ze Misiu zle wykonal polecenie , ten biedak az sie rozplakal z nerwow.
Jest usmiechnietym i radosnym chlopcem i nie sprawia zadnych klopotow wychowawczych.


Starszak :

Tutaj mialam wiele obaw i nie o tyle co o samego Starszaka,ale caloksztalt. Jak widzi go Pani, jak sobie radzi, czy Jack nadal go przesladuje itd itp.
Nauczycielka zaczela wiec,ze ze Starszakiem nie ma zadnych problemow.
Slucha uwaznie, wykonuje zadania szybko i dobrze.
Jest inteligentny. Jeden z najlepszych z matematyki, pieknie pisze literki i dobrze czyta ( tutaj room for improvement - mozna popracowac ).
Swietnie sam uklada zdania,ale nie potrafi ich napisac z glowy tylko moze przepisac albo gdy ktos mu je przeliteruje.
Za kazdym razem gdy poznaja jakas literke musza uzyc jej w zdaniu.
Ostatnio poznawali np X.
X - ray
FOX
BOX
SIX
MIX

Zadziwilo mnie jak pieknie ulozyl sam zdanie : I am in the box ( jestem w kartonie).
Pozniej mialam szanse przegladnac jego inne prace. Swietna robota Synek!

Pani zauwaza duzy talent jesli chodzi o prace plastyczne. Starszak swietnie rysuje, maluje, stara sie robic to dokladnie. Jest obserwatorem.

Lubi rywalizowac o punkty ( za siedzenie cicho na lekcji, za grzeczne zachowanie na przerwach, za aktywnosc na lekcji itp).

Poki co jest na trzecim miejscu w klasie i ciagle zawziecie moje Slonko walczy opowiadajac mi codziennie kto ile ma i za co.

W klasie jest w miare aktywny. Nawet jesli nie podnosi reki to nauczycielka wie,ze zna odpowiedz.
Podobnie jak brat nie lubi glosno o niczym mowic ( moze to byc lekka blokada czy na pewno mowi poprawnie).

Jesli chodzi o incydent z Jackiem to troche sie zawiodlam. Nauczycielka nie zglosila tego problemu nikomu,a zrobila tylko ankiete ,gdzie dzieci mialy napisac czy ktos sie nad kims wyzywa, jest dla kogos niemily itp.
Problem w tym,ze po Starszaku np wiem,ze pamieta imiona ,ale nie napisze ich z glowy.
Zadne z dzieci nie napisalo o nikim, Starszak tez nie.
Poinformowalam ja jednak o tym,ze Starszak czesto narzeka,ze nie ma sie z kim bawic na przerwach.
Obiecala,ze bedzie go obserwowala,ale szczerze jakos w to watpie.

------------------

Swieta Bozego Narodzenia zblizaja sie wielkimi krokami.
W zwiazku z powyzszym postanowilismy napisac listy do Gwiazdora.
Oto jak nam wyszly :



Starszak od razu wyliczyl,ze w tym roku Gwiazdor musi byc bogaty ,bo potrzebuje az 200 euro i On ma wielka nadzieje,ze bedzie tyle mial :-)

Starszak zazyczyl sobie duzy zestaw Lego Police Station oraz gre planszowa Wrozke Zebuszke,a Mlody Lego Straz Pozarna i gre planszowa z kurczaczkami.

No to teraz Gwiazdor musi zrobic kilka dni nadgodzin zeby sprostac wymaganiom swoich Miniowych Robaczkow.

------------

Nadal intensywnie poszukujemy domu....

------------

Mam dzisiaj rozmowe kwalifikacyjna na wyzsza pozycje Team Leadera.
Mam dosyc wysokie mniemanie o sobie. Wierze we wlasne mozliwosci, w sama siebie ( zawsze tak mialam). Szczerze nawet sie nie denerwuje ( i sama sie zastanawiam czy to normalne). Chyba juz bardziej przezywa to wszystko moj Maz. Jest presja,poniewaz pracuje w tym samym miejscu juz kilkanascie lat na dobrym stanowisku,wiem,ze wiele osob we mnie wierzy.
Nie lubie nikogo rozczarowywac,a w siebie w szczegolnosci.
Jestem wymagajaca i czesto wymagam wiele od nich. Dlatego tez musze dostac ta nowa pozycje.
Ide,bo wiem,ze jestem tego warta. Mam wszystko co potrzebne jest do wykonywania tej roli : doswiadczenie, zdolnosci i wiedze.

Prosze o dobra energie i cieple mysli.


Pozdrawiam i zycze milego tygodnia,

Minia

czwartek, 9 listopada 2017

Nie chcesz chorowac - wypij ten domowy syrop

Rok temu przeszukalam siec wzdluz i wszerz w poszukiwaniu jakiegos dobrego syropu na przeziebienia.
Wtedy tez natknelam sie na jakis blog ( nie pamietam juz czyj) i znalazlam super przepis na zrobienie wlasnego, naturalnego syropu.
Wychodze z zalozenia,ze wszystko co naturalne ( jesli nie jest przesiakniete GMO) jest bardzo zdrowe dla naszego ciala,dlatego tez postanowilam zaryzykowac i zrobilam go sama z lekkimi modyfikacjami.
Chlopcy nie maja problemu z jego piciem,wiec polecam go szczegolnie dzieciom,ale i rodzicom bomba witamin takze sie przyda.
Nie wiem czy wspominalam,ale chlopcy bardzo rzadko choruja. Jesli odpowiednio zadbamy o odpornosc dziecka to szanse na chorobe sa bardzo nikle.

Do zrobienia syropu potrzebujemy :

cytryne *
limonke
miod *
kurkume *
czarny pieprz
imbir
ocet jablkowy *

* produkty pochodza z ekologicznego gospodarstwa

Dlaczego akurat taki sklad?

Cytryna , limonka - bogate w witamine C oraz rutyne, witamine B1, flawonoidy, wapn, miedz, zelazo, magnez, potas i blonnik
Kurkuma i czarny pieprz  ( kurkuma bez pieprzu nie bedzie latwo przyswajalna,dlatego zaleca sie laczenie tych dwoch skladnikow, dzieki czemu przyswajanie kurkuminy zwieksza sie nawet do 2000% ) -  silne wlasciwosci przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, bakteriobojcze, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze, antybakteryjne.
Imbir (pochodzi z tej samej rodziny co kurkuma) - szerokie spektrum dzialania - antybakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwpasozytncze, przeciwzapalne, przeciwbolowe, przeciwnowotorowe
Miod ( najlepiej z mleczkiem pszczelim i propolisem) - latwo przyswajalny dla organizmu, posiada w sobie kwasy organiczne, mikroelementy, enzymy, skladniki mineralne tj : magnez, zelazo czy fosfor. Posiada rutyne  - silne wlasciwosci bakteriobojcze
Ocet Jablkowy - silne dzialanie przeciwdrobnoustrojowe, otruwajace organizm, skarbnica pektyn, bioflawonoidow, skladnikow mineralnych tj : potas, chlor, wapn, magnez, zelazo, sod, siarka, krzem oraz witamin : A, B1, B2,B6, C, E, P i kwas jablkowy.

Ja zawsze wybieram maly sloiczek ( najlepiej po musztardzie).
Jesli mam owoce z ekologicznych upraw to nie odkrajam skorki ( owoce myje w letniej wodzie).
Trzeba pamietac,ze owoce musza stanowic 75 % syropu.

Na dno sloiczka klade wiec plaster cytryny, na niego limonke, calosc pokrywam kurkuma z pieprzem ( ok lyzeczki), nastepnie klade znowu cytryne, limonke, wklewam miod, wkladam kawalek cytryny, limonki, polewam octem (ok lyzki stolowej), i znowu cytryna, pozniej imbir, cytryna , miod i zakrecam szczelnie.



Syropowi potrzeba ok 10 godzin do uzyskania plynnej konsystencji.
Ja z reguly jeszcze troszke go potrzasam zeby wszystkie skladniki ladnie sie ze soba polaczyly.
Po otwarciu trzymamy syropek w lodowce.

Syrop zostal juz lekko skosztowany przez moje kochane Robaczki


Podaje go dwa razy dziennie po lyzeczce.
Chlopcy na dzien dzisiejszy juz nawet go niczym nie popijaja,a musze stwierdzic,ze jest naprawde AROMATYCZNY i intensywny jesli chodzi o zapach i smak.

Syrop mozna modyfikowac wedlug wlasnych potrzeb.
Jesli wolicie delikatniejszy smak to polecam cyryne z pomarancza,a z przypraw gozdziki i cynamon. Polewamy oczywiscie naturalnym miodem.

Syropek stosujemy w okresie jesienno - zimowym.
Poki co nie dotknal nas nawet katarek ( i tak jest gdzies od pol roku juz).

Pozdrawiam i powodzenia w tworzeniu waszego idealnego syropu na wszystko,

Minia

czwartek, 2 listopada 2017

'Jezdziec Miedziany ' - cudowna historia milosci w czasie wojny




O tej ksiazce mialam zamiar napisac juz jakis czas temu,ale z wiadomych przyczyn ( czyt. brak czasu) ,pisze dopiero teraz.
Paulina Simons napisala w sumie trzy tomy tej trylogii.
W sumie ok 1600 stron ,ktore przeczytalam w niecale 3 tygodnie.
Ksiazka tak bardzo wciaga,ze trudno bylo sie z nia rozstawac.


"Jeździec miedziany" to pierwszy tom trylogii napisanej przez Paullinę Simons. Realia tej powieści osadzone są w Związku Radzieckim podczas II Wojny Światowej. Opowieść ta kryje w sobie jednak o wiele więcej niż surowy, przerażający obraz wojny i odniesienie do wątków historycznych. Kryje się w niej bowiem piękna i niezwykle wzruszająca historia miłosna.

Jest rok 1941, 17-letnia Tatiana Mietanowa wraz z rodziną słucha radiowego komunikatu rządowego, który ogłasza najazd Niemców na Związek Radziecki. W obawie o swój dalszy byt, rodzice wysyłają Tanię do sklepu, aby udała się po zakupy, które zapewnią im przetrwanie zbliżającej się wojny. To właśnie wtedy dziewczyna poznaje młodego oficera Armii Czerwonej Aleksandra Biełowa. Od pierwszej chwili rodzi się między nimi uczucie, lecz los całkowicie im nie sprzyja, ponieważ okazuje się, że starsza siostra Tatiany - Dasza, jest zakochana akurat w tym mężczyźnie. Czy uczucia dwojga młodych ludzi okażą się wystarczająco silne, aby przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu? Czy znajdą sposób na to, żeby być razem?

Opowiesc jest niesamowicie interesujaca. Wystepuje w niej wiele watkow, czasami bardzo zawiklanych.
Ja nie raz chcialam wrecz wstrzasnac Tatiana albo Aleksandrem zeby postepowali inaczej,ale bohaterzy jak normalni ludzie  - nie sa idealni i popelniaja bledy.
Pomimo watku milosci, ktory jest jej glownym watkiem jest tez szczegolowy opis II Wojny Swiatowej.
Swietnie, bardzo barwnie i szczegolowo opisane oblezenie Leningradu ( 900 dni piekla) w ktorym Hitler decyduje sie na bardzo niehumanitarny ( wiele po nimi tak bym sie nie spodziewala) czyn jaki jest blokada miasta i doprowadzenie ok mln ludzi do smierci z glodu.
Paulina opisuje dosadnie jak mieszkancy zywili sie lezacacymi szczatkami kotow, psow czy koni.
Jak zamiast chleba byly w nim trociny. Nie bylo czym palic w domach, nie bylo zywnosci tylko brud i nedza.
To chyba byla jedna z najokrutniejszych bitew II Wojny Swiatowej.
Jesli ktos lubi historie to ta ksiazka ewidentnie musi byc przeczytana.
Ja do momentu przeczytania tej powiesci, nie zdawalam sobie sprawy ile okrucienstwa przezyli Rosjanie.
Niejednokrotnie pojawia sie takze mowa o Polsce. To wlasnie z Polski Tatiany ojciec przywiozl czekoladki i biala sukienke w roze.
To w Polsce Aleksander siedzial we wiezieniu z polskim generalem Borem - Komorowskim, to w Polsce nie skorzystal z uslug polskich kobiet lekkich obyczajow itp. To na naszych granicach toczyly sie walki niemiecko  - rosyjskie , o ktorych takze nie raz wspominala autorka.
Autorka musiala spedzic zapewne wiele lat azeby napisac ksiazke, ktora ma w sobie tak wiele historycznych , bardzo szczegolowo opisanych wydarzen.
Wedlug mnie to jedna z najbardziej wartosciowych ksiazek jakie do tej pory przeczytalam.
Milosc Tatiany z Aleksandrem jest cudowna.
Jest bardzo trudna,ale na tyle silna,ze przezwycieza bol, cierpienie, samotnosc i wojne.
Dwoje ludzi, ktorym zycie co chwile kladzie klody pod nogi sa razem nieustannie ( jesli nie cialem to w myslach).
Podczas czytania tysiac razy wzruszalam sie, kwililam, plakalam, kibicowalam, wzdychalam.
Czulam ich bol, czulam strach, rozumialam uczucie , ktorym sie darzyli. Tyle sie wokol ich dzialo, tyle przeciwienstw losu ,a oni nadal walczyli nie tylko o przezycie,ale takze o ich uczucie.
Pierwsza czesc jest ewidentnie najlepsza czescia, chociaz i druga bardzo mna poruszyla.
Trzecia jest chyba najdluzszym,ale i najmniej interesujacym tomem,aczkolwiek polecam przeczytac je wszystkie.


Wedlug mnie pozycja ta w moim odczuciu ma pierwsze miejsce ze wszystkich ksiazek, ktore dotad przeczytalam.
Wspaniala historia uczucia, ktore pozwolilo przetrwac wojenny koszmar.
Koniecznie do przeczytania!


 POLECAM Z CALEGO SERCA!

Pozdrawiam,

Minia


poniedziałek, 23 października 2017

Nie dla mody, a z potrzeby

Starszak nie jest przebojowym dzieckiem.
Nie jest tym, ktorego najpierw sie uslyszy, a dopiero pozniej zobaczy.
Zaczal mowic pozno, bo dopiero kolo 4 lat.
W przedszkolu bardzo sie otworzyl I powoli przelamywal swoja niesmialosc.
Jest obserwatorem. Widzi I slyszy wszystko, ale nie lubi wystepow publicznie.
W wieku 5 lat pomaszerowal do szkoly I z dnia na dzien coraz lepiej radzil sobie z rowiesnikami I nauczycielem.
Pod koniec szkoly dostalam raport, ktory spowodowal, ze moje serce radowalo sie przeogromnie.
Moj Syn byl bardzo lubiany , lubi brac udzial w zabawach, gdzie moze rywalizowac z innymi uczniami, jest dobrze wychowany . Nie ma w nim ani grama agresji.

Starszak dzieli klase z trojka innych dzieci, ktore w tym samym czasie ukonczylo przedszkole do ktorego uczeszczal.
Byla to Evie, Allie I Jack.
Znam ich mamy, bo czesto widywalysmy sie na imprezach rodzinnych.
Poza tym widuje je codziennie pod szkola przy odbieraniu dzieci ( rodzice czekaja za brama szkoly, gdzie wyprowadzane sa dwie pierwsze klasy ( junior & senior infants)).
Dzieci stoja gesiego I pani co nuz wypowiada dziecka imie , a rodzic musi sie zglosic lub pomachac.
Widze Mamuske, ktorej chcialabym wygarnac jak okropnego ma syna, ale ona zajeta rozmowa z inna rodzicielka nawet nie zauwaza, ze wywolywane jest imie jej dziecka.



"Mamo, nikt nie chce sie bawic ze mna na przerwie"
Nigdy nie zapomne tych krokodylich lez I smutku w oczach Starszaka.
Nie sadzilam, ze to duzy problem. Wydawalo mi sie wrecz, ze to chwilowe I na pewno minie.
Zdawalam sobie jednak sprawe, ze przynalezenie do grupy rowiesnikow jest bardzo istotne w rozwoju maluchow.
Moj syn czul sie odrzucony, niechciany.
Kazdy mial swojego przyjaciela oprocz niego.
Dziewczynki bawily sie razem, a chlopcy tylko ciagle by sie gonili.

Na domiar zlego Jack zaczal sie na nim wyladowywac,
O glowe nizszy, maly gowniarz wyzywal sie na moim Dziecku.
Starszak wracal z siniakami na nogach , rekach, a nawet odcisnietymi zebami na ramionach czy plecach.
Kazdego dnia pytalam sie jak minal mu dzien, ale nawet jesli mowil , ze dobrze to i tak wiedzialam, ze jest cos nie tak.
Starszak nagle przestal lubic szkole, nie cieszyl sie na imprezy urodzinowe na ktore byl zapraszany , bo byl tez maly gnojek.
Pewnego razu zostalismy zaproszeni do Katie na urodziny.
Starszak byl wniebowziety, bo J. nie zostal zaproszony.
Dwa dni przed impreza, Katie podeszla do Starszaka I powiedziala, ze J. jednak sie pojawi .
Starszak posiusial wtedy lozko dwie noce pod rzad.
Tak bardzo to przezyl!!!!

Swoja droga nie wiem dlaczego inne dzieci zapraszaja tego chlopca na urodziny, poniewaz kazde pojedyncze psuje.
Kilkoro dzieci zawsze placze przez niego. Przy stole jest niewychowany I krzyczy "FOOD" walac widelcem w stol. Pcha sie zeby zajac zawsze miejsce najblizsze solenizantowi/tce. A mamuska? Zajeta rozmowa.
Jej syn mial 4 lata kiedy na swiecie pojawila sie jego siostra. Trzy miesiace po porodzie, Mamuska zaszla w ciaze ponownie, wiec ma dwie coreczki ktore dzieli tylko rok roznicy.

Jestem zawistna, ale mam bardzo duzo empatii w sobie.
Staralam sie wiec wytlumaczyc zachowanie J.
Moze cztery lata byl rozpieszczany , oczko w glowie rodzicow, a teraz nie maja ani chwili dla niego, bo na swiecie sa jego siostry, ale... sa pewne granice.

Starszak ostatnio wrocil zaplakany do domu.
Jego najlepszy "przyjaciel" zaczal go bic takze.
Arbri przeszedl na strone tyrana Jacka I od niedawna sa najlepszymi kumplami.

Tego bylo za wiele dla Starszaka.
Dla mnie tez. Chcialo mi sie wyc w poduszke!!!!!

Wymyslilam wiec TEAM BROTHERS. Ze maja siebie, ze we dwoje sa silni I nikt im nie podskoczy, ze moga na sobie polegac I , ze nie beda mieli sobie rownych.

Szukalam nadziei w Mlodym. Kazalam chlopakom bawic sie na przerwach razem.
Maz jak na faceta przystalo powtarzal im kazdego dnia jak ktos ich uderzy to maja oddac dwa razy mocniej.
Nie bac sie, nie poddawac.
Motywowalismy Starszaka tym, ze jest wyzszy, silniejszy, ale co z tego jak on nie chce sie bic. Nie sprawia mu to zadnej przyjemnosci I do konca nie umie walczyc o swoje.
Z Mlodym to inna historia. Ten to nie boi sie niczego I walczy do konca! (Dopoki zobaczy krew I sie rozplacze).

W koncu postanowilam dzialac.
Napisalam list do nauczycielki.
Wypisalam wszystko z czym mielismy problem.
Na odzew nie musialam dlugo czekac. Nauczycielka zaniosla moj list do Dyrektora szkoly.

Powiedziala mi tez, ze jesli Starszak bedzie mial nadal problem to mam natychmiast ja informowac.

Nigdy nie bylam za dodatkowymi zajeciami dla chlopcow.
Wydaje mi sie, ze majac 5 dni w tyg szkole I w prawie kazda sobote polska szkole ( co prawda tylko 3 h, ale zawsze) to to im starczy .
Nie ma  cisnienia na nowe jezyki, wynajdowania im zajec, bo chce ten czas spedzic z nimi.
Chcemy nacieszyc sie nimi, bo jak dojrzeja to bedzie po synach.
Maz znalazl zajecia z judo. Bylam dosyc sceptycznie do nich nastawiona, ale dalam sie przekonac.
Postanowilismy zabrac ich na pierwsze ,darmowe zajecia I zobaczyc czy Starszak wykaze jakakolwiek chec ( wczesniej maz zabral ich na lekkoatletyke, ale nie podobalo im sie).

Czym jest judo? Ktoś  nieobeznany mógłby powiedzieć, że to zapasy w szlafroku, ale to również coś więcej niż dyscyplina sportowa to również sztuka walki. Judo składa się z dwóch japońskich słów „ju” znaczącego „łagodny” i „do” znaczącego „drogę”, krystalizuje się w tych słowach podstawowa zasada judo – nie trzeba  być silniejszym fizycznie od przeciwnika. Wystarczy wykorzystać jego siłę przeciw niemu. Silny huragan potrafi złamać największe i najtwardsze drzewo, ale „kruche”, słabe źdźbła trawy po prostu pochylają się nietknięte przez wichurę. Judo zawiera również filozofię znaną z wielu innych wschodnich sztuk walki, czyli samodoskonalenia swojego ciała oraz ducha.
Nie chcielismy sztuk walki w ktorej sie kopie, bije itp,
Chodzilo Nam o samoobrone. Tylko I wylacznie.

Po pierwszych zajeciach zadzwonilam do domu, a Starszak oswiadczylo, ze "I loved it ".
To byl strzal w dziesiatke.
Maz mi opowiada, ze chlopcy ucza sie sztuki walki poprzez zabawe. Robia duzo fikolkow, sklonow, padaja na materace, przechodza przez liny itp.
Maja zajecia raz w tygodniu po godzinie.
Obydwoje odliczaja dni do zajec, a od czasu napisania listu do szkoly I rozpoczecia zajec przez Starszaka, J. ani razu go nie zaatakowal,
Moze szkola skontaktowala sie z Mamuska, a moze Starszak nabral pewnosci siebie.
Badz co badz niech tak zostanie.
Nie ma nic gorszego , niz swiadomosc, ze twoje dziecko cierpi .....
Nikt nie zasluguje na takie traktowanie.

NIKT,A SZCZEGOLNIE 6 LETNIE DZIECKO..........




 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes