O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

piątek, 20 października 2017

Moj 5-latek

W sierpniu pisalam moim duzym 6 -cio latku.
Dzisiaj prawie o miesiac spozniony post o moim malym 5 -latku.
Z moim Mlodszym synem to nigdy nie wiadomo.
Nie wiadomo kiedy go stworzylismy, nie wiedzielismy kiedy sie urodzi , poniewaz daty porodu nie byly adekwatne do wzrostu maluszka, urodzil sie za wczesnie, ot robi co mu sie zywnie podoba.
A na powaznie...
Moje male dziecko, do jeszcze niedawna nazywane przeze mnie Dzidzia stalo sie pierwszoklasista.
Wszystko co robi chce robic sam.
Buty zapina sam, kurtke takze,
Plecak chce nosic sam bez maminej pomocy.
Zapina pasy sam. Niedlugo sam wybierze sie do szkoly.
Jestem pelna podziwu, ze z malutkiego chlopczyka, stal sie tak bardzo samodzielny I duzy.
Misiu mierzy 116 cm I wazy 22, 5 kg.
Ma piekne, duze orzechowe oczy, ktore czaruja plec przeciwna.
Ma dosyc rzadkie wlosy po Mamie.
Nie lubi widoku krwi I zawsze bardzo placze, gdy zauwazy, ze cos leci.
Ma leki. Nie lubi spac sam I tak spaceruje do maminego lozka co noc.
Nigdy nie mialam z tym problemu, bo sama miewajac w dziecinstwie co noc koszmary, szlam do Mamy zebym mnie na chwilke przytulila,
Nie ma nic bardziej kojacego , niz kochajace ramiona Rodzicielki.
Nie lubi humorow Starszaka I boi sie kiedy ma on atak histerii. Wtedy robi podkowke I wyglada jakby mial sie rozplakac.
Potrafi napisac swoje imie I nazwisko, a takze imie mamy, taty , brata, a nawet naszej kotki,
Ma talent do jezykow.
Mowi o wiele wyrazniej po polsku , niz Starszak, a w irlandzkim to wrecz sie zakochal.
Jest silny I usmiechniety. Uwielbiam go calowac, jest taki mieciusienki.
Czy ja juz wspominalam, ze kocha chodzic do szkoly??

Mikusia ulubionym kolorem jest : NIEBIESKI
Dzien tygodnia : piatek ( bo po nim jest weekend)
Najbardziej lubi z mama : rysowac
A z tata : SPAC!!! ( tata za tym nie przepada)
Z bratem bawic sie w sklep I strazakow
Ulubiony owoc : jablko
Ulubione warzywo : marchewka
W przyszlosci chcialby zostac : STRAZAKIEM

Moj Syn zadziwia mnie pozytywnie kazdego dnia.
Ma zawsze swoje zdanie na rozne tematy, jest uparty.
Troszke wstydzi sie mowic na srodku sali w klasie, ale to calkiem normalne. Przelamie sie w koncu.

Kochane Sloneczko,
Jestes naszym cudownym Synkiem,
Nigdy sie nie zmieniaj I badz taki zadowolony jak teraz kazdego dnia,
Niech ci zdrowko I dobry humor dopisuje zawsze.

Kochamy Cie nad zycie!!!!!!



Mlody w srodku
( glupawka w samolocie).

Z uwagi na smierc naturalna laptopa, innych - lepszych zdjec nie posiadam :-)

Pozdrowienia,

Minia

niedziela, 15 października 2017

Niezapowiadana awaria

Kilka tygodni temu zepsul sie PONOWNIE tablet.
Jak zwykle stalo sie cos z kablem lcd ( nie bylo widac wyraznie obrazu), wiec oddalismy go do naprawy.
Przewidywany czas - 5 dni. Nie ma sprawy , nie spieszy Nam sie.
Dwa dni pozniej mialam napisac posta na temat mojego mlodszego Synka, ktory pod koniec wrzesnia skonczyl 5 lat.
Odpalajac laptopa , a raczej nie odpalajac, bo nie chcial sie wlaczyc , stwierdzilam, ze istnieje cos takiego jak zlosliwosc rzeczy martwych I nieszczescia chodza parami.
Laptop posluzyl nam 7 lat, ale to juz chyba jego ewidentny koniec,
Zostalam wiec bez srodkow do pisania.
Owszem, mialam na telefonie internet, wiec w miare mozliwosci podczytywalam znajome blogi, ale na wiekszosci z nich nie moglam pozostawic komentarza, bo nie moglam zalogowac sie na moje blogowe konto.
Komentowalam te wiec, ktore maja opcje discus lub samemu wpisuje sie swoje dane.
Potrzebuje teraz troszke czasu na nadrobienie co u Was, wiec z gory przepraszam.
Tablet oddano nam dopiero wczoraj.
Najpierw naprawiono kabel, ale nie chcial sie ladowac ( a to dziwne,bo przed naprawa dzialal bez problemu), potem nagle bateria padala !!! Gdzis z bateria nie mielismy zadnego klopotu.
Najwazniejsze jednak, ze jestem znowu.
Dziekuje Szczypcie za maila. To bardzo mile, ze zainteresowala sie moja nieobecnoscia.
Milo takze zobaczyc wielokrotne otwarcia, pomimo, ze blog nie prosperowal normalnie przez ponad 3 tygodnie.
No nic, dobrze wrocic na stare smieci,
Przydalo by sie bloga odswiezyc, wprowadzic zmiany, "unowoczesnic", ale ja nie mam do tego glowy.
Znacie kogos kto by sie podjal za rosadne pieniadze?

U Nas duzo sie dzialo, mam tyle do pisania, ale czasu jak zwykle malo.
Czytam juz trzeci tom niesamowicie interesujacej ksiazki , z ktora koniecznie musze Was zapoznac, mielismy takze kilka nieprzyjemnych sytuacji z kolegami z Starszaka szkoly przez co podjelismy pewne kroki, szukamy domu, a im dluzej szukamy tym jest coraz gorzej I drozej. Bank przyznal nam pozyczke.
W pracy szal. Nasza linia jest najlepiej oplacana linia w calej fabryce.
Tym razem nasz produkt ( nawet nie wiem jak ja po polsku opisac - sluzy do wkladania przez pachwine miekkiego dlugiego tworzywa , ktory pozwala dostac sie do serca ). Dzieki niemu mozna w tym samym czasie wlozyc 3 rozne rzeczy do 3 roznych zadan bez ponownego wkladania I wyjmowania koszulki, co jest bardzo wygodne dla lekarza jak I pacjenta.
W kazdym badz razie produkt sprzedaje sie jak swieze buleczki ( na nalepkach widnieje 14 jezykow w tym takze po polsku), a zamowien jest tyle, ze zapowiedziano nadgodziny do Swiat. Dodatkowo promuja go teraz w Japonii, a tam sa duze pieniadze.
W zwiazku z bardzo duzymi zamowieniami jestesmy "zmuszeni" do pracy w sobote.
Nie powiem, ze jestem za nadgodzinami, ale z uwagi na nadchodzace Swieta postanowilam zglosic sie na ochotnika.

3 pazdziernika minal mi rok I dostalam kontrakt na stale. Teraz czekam na ogloszenie na Team Leadera, ktore jak na zlosc nie wychodzi juz od ponad 4 miesiecy.
Nie jestem stworzona do takiej pracy. Ja musze miec "kontrole" w swoich rekach.
Mam nadzieje, ze mi sie uda .

Jutro do Irlandii dotrze Huragan Ophelia.
To najsliniejszy storm od 50 lat, ktory dotyka bezposrednio Zielona Wyspe. Bedzie wial z predkoscia w porywach do 130-150 km /h.
Chlopcow szkola bedzie jutro zamknieta (podobnie jak wiekszosc w naszym hrabstwie).
Mieszkamy nad samym zachodnim wybrzezu, gdzie sytuacja jest bardzo powazna, bo nasze miasto znajduje sie nad sama zatoka, wiec zapewnie beda podtopienia, wysokie fale, poprzewracane drzewa itp.
Pewnie beda takze problemy z dostawa pradu.
No nic, czekamy. Czerwony alarm od jutra od godziny 9 rano do 3 nad ranem we wtorek.



Duzo sie dzieje, ale o wszystkim po malutku w nadchodzacych dniach.....


Pozdrawiam,

Minia

czwartek, 21 września 2017

Dom, domek, domeczek - gdzie jesteś?

Poszukiwania trwają.

Byliśmy w banku zobaczyć czy dostaniemy w ogóle pożyczkę i jaką.

Cofając się pamięcią - Irlandia do 2008 roku przechodziła bardzo wysoki wzrost gospodarczy.

Mieszkańcy Zielonej Wyspy zarabiali więcej, wydawali więcej, mogli bez problemu zaciągnąć kredyt i dostać kartę kredytową bez praktycznie okazywania żadnych dochodów.
Budowano nowe osiedla, wydawano pieniądze na infrakstrukturę itp. Kraina mlekiem i miodem płynąca.

Nazwali tą erę Celtyckim Tygrysem.


 'Podczas lat 90 tych Irlandzka ekonomia nazwana Celtyckim Tygrysem rosłą przeciętnie 7,5 % rocznie . Dla porównania było to trzy razy szybciej niż średnia europejska w tamtych czasach"

A później nastał krach....

Budowlańcy nie mogli dokończyć swojej pracy,bo banki zatrzymały wydawanie pożyczek.

Zostawiali więc pustostany albo nawet niektórzy nie zdążyli nic wybudować.

Wielu z moich kolegów wróciło po 2008 roku do Polski,bo pracy na budowlance już nie było.

Banki zaostrzyły procedury o wydawanie pożyczek,ponieważ okazało się,że zwykły irlandzki pan Kelly nie jest w stanie spłacić pożyczki,bo nie ma zdolności kredytowej !!!

No śmiech na sali normalnie.

Ludzie zaczęli mnie wydawać,więc konsumcja spadła kolosalnie.

Co niektórzy Irlandczycy musieli nieźle zacisnąć pasa.



Doszło więc do masowego problemu, ponieważ w latach 2010-2013 narodziło się najwięcej dzieci od kilkunastu lat co dla kraju oznaczało więcej przedszkoli ,szkół, dróg , mieszkań itp.,

Ale mieszkań nie było.... i nie ma nadal.

W samym naszym hrabstwie ( miasto liczy ok 80 tys) potrzeba jest ok 60 tys mieszkań na teraz!!!

Zarabiają więc Ci co mają rękę przy władzy ,bowiem nastał boom nieruchomości .

Ci ,którzy wynajmują podnoszą czynsze wiedząc,że większość wynajmujących nie może zmienić mieszkania,bo takiego nie ma albo ludzie sami przebijają ceny i konkurują między sobą.

Czyli jeśli np mamy mieszkanie na sprzedaż za 150 tys euro to prawdopodobnie osiągnie ono cenę o 30 tys wyższą niż podana powyżej,ponieważ nie ma wyboru pomiedzy nieruchomościami, ceny idą w górę drastycznie ( co miesiąc wartość domu podnosi się ok 10 %),a lista potrzebujących poszerza się.

Zarabiają więc banki na wydawaniu kredytów, zarabiają budowlancy i deweloperzy.

A jak zwykle po dupie dostaje przeciętny Kowalski.


=============================

My do końca nie wiedzieliśmy co chcemy zrobić z naszym życiem i teraz płacimy za to cenę.

Po ślubie ja koniecznie chciałam wrócić do Polski i założyć tam rodzinę.

Mój Mąż jednak zaczynał studia inżynierskie i jego plan kolidował z moim.

Później pojawił się pierwszy, a zaraz potem drugi syn ,a my nadal nie potrafiliśmy podjąć decyzji co robimy i gdzie chcemy mieszkać.

W 2014 przelaliśmy wszystkie oszczędności do Polski i postanowiliśmy ,że wracamy.

Ale minęły dwa lata i stwierdziliśmy,że Polska chyba nie jest dla Nas. Chłopcy nadal nie posługują się językiem, z rodziną to tylko pięknie na zdjęciu, płace może i dla mojego Męża były by wysokie,ale ja to pewnie załapałabym się na minimalną.

W końcu podjeliśmy decyzję,że domu szukamy tutaj.

Ale teraz jest problem i to duży jak opisałam wyżej.

Domy na rynku są,ale masakrycznie overpriced czyli ceny są mocno zawyżone ( ten sam dom w 2011 kosztował 115 tys teraz 165). Nie porównuje cen do Dublina gdzie za przeciętny 3 pokojowy dom płaci się ok pół miliona euro.

Albo w rejonie gdzie szukamy nic odpowiedniego nie możemy znaleźć.

Nie ułatwia sprawy także fakt,że jest jeszcze wiele osób takich jak my i każdy czeka na jakąś okazję, która może nigdy się nie pojawi.

Idąc do banku miałam w głowie ułożone pytania odnośnie zaciąganej przez Nas pożyczki.

Oczywiście z umową jednak musimy się wstrzymać,bo ja dopiero za 10 dni otrzymam stały kontrakt z fabryką.

Poza tym warunkiem otrzymania kredytu są oszczędności czyli min 10 % wartości domu. Bez tego ani rusz....



Mamy trzy opcje.

Opcja pierwsza :

znaleźć ruinę i ją odnowić.

Wszystko ładnie pięknie,ale....

W Irlandii nie można burzyć przednich murów,więc musielibyśmy zostawić dom w takim kształcie i pozycji jakiej jest.
Z starymi domami jest problem,ponieważ nie wiadomo w jakim stanie są rury, co ze ściekami, jaka jest woda itp.

Poza tym bank nie ułatwia sprawy i każe wynająć Aukcjonera , który wyceni posiadłość po 'wykończeniu' czyli przyjściu Inżyniera i napisania kosztorysu napraw.

Jeśli przypuśćmy dom kosztuje 80 tys,a my włożymy następne 100 tys to bank chce mieć z całości jeszcze co najmiej 20 % zysku, czyli według nich dom powinien mieć przynajmiej wartość 200 tys.
Jeśli im się nie opłaca to pożyczki nie dadzą.


Ten dom stoi za 90 tysięcy euro ( 21-9-17)
Opcja druga :

Kupienie domu na osiedlu lub wolnostojącego zbudowanego itp.

I to oczywiście jest najłatwiejsza opcja.

Ale ceny nie są adekwatne do oferty nieruchomości.


4 pokoje , 2 łazienki
Loughrea 30 minut do miasta samochodem
180000 euro

Opcja trzecia :

Zbudować dom .

Tylko,że to najbardziej skomplikowana opcja i trwająca najdłużej.

Nie powiem,że tylko ona podtrzymuje mnie na duchu.

Ziemie ok 0.5 acra w hrabstwie w którym mieszkam wahają się od 25 - 75 tys euro.

Większość z nich nie ma pozwolenia na budowę domu i trzebą ją indywidualnie otrzymać.

Problem w tym,że o takie pozwolenie jest czasami trudno.

Niektóre ziemie mają klauzule ,że mogą wykupić ją tylko rodowicie Irlandczycy pochodzący z danego rejonu albo udowodnić,że ten dom jest potrzebny w danym rejonie.

Po uzyskaniu planu wraz z projektem domu trzeba udać się do banku , który podejmuje decyzję czy zechce wyłożyć fundusze.

Nas interesuje tylko dom , który jest wysoko energooszczędny.

Jest u Nas firma, która buduje skandynawskie domy od 13 lat.

Ale Manager z banku nie był przekonany odnośnie takiego rozwiązania.

25 minut drogi od Nas postanowiony jest show house do którego można wejść, pozwiedzać, porozmawiać z wykonawcami.

M.wybiera się z chłopcami tam w środę ( ja niestety w tych godzinach pracuje).

Mam nadzieję,że architekt i jego zespół wiedzą jak rozegrać piłkę z bankiem,żeby dał na niego pożyczkę.

Bo szczerze to wolę wydać 200 tys na taki dom niż te dwa przykładowe powyżej.... 

Zaletą takiego domu jest nie tylko wygląd,ale wysoka energiooszczędność i czas budowy!!!


A czas leci...

Do czerwca przyszłego roku musimy mieć nowy dom!

Myślę o nim ciepło każdego dnia.

Musimy coś znaleźć.

Ja chce swój dom...

Nasz dom, domek , domeczek....

Gdzie jesteś???

niedziela, 10 września 2017

O szkole i wspólnej urodzinowej imprezce

Minęło już kilka dni od rozpoczęcia szkoły.

Niestety,ale w Irlandii nie ma takiego czegoś jak uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego.
Jest normalnie. Dzieci zbierają się przed szkołą,a te które dopiero rozpoczynają przygodę mogą być odprowadzeni przez rodziców do sal.

Junior Infants ( Młody)  rozpoczyna lekcje o 9.20 i kończy o 12.30 ( i tak przez pierwsze 8 dni ).
Od tego poniedziałku na szczęscie będzie zaczynał i kończył ze Starszakiem o 14.
Dla mnie poprzedni tydzień był utrapieniem,bo ledwo co dojechałam do domu, musiałam jechać po Młodego, wrócić z nim na chwilę do domu,by za chwilę znowu wychodzić i jechać po Starszego.
Nie wspominam już ,że mam 45 minut na przygotowanie i podanie obiadu ,by wyjechać z chłopcami do pracy o 15, żeby zdążyć na 15.30 na wymiane z Mężem.

Z tego powodu bardzo nie lubię powrotu do szkoły. I tak zawsze się spieszę,ale takie dni na wysokich obrotach dają mi nieźle popalić !!

Misiu był bardzo podekscytowany szkołą. Uwielbia zadania domowe i swoją nauczycielkę ( byłą panią Starszaka).

Starszy natomiast jest wymagający i nowa pani w ogóle nie przypadła mu do gustu.

Mówi,że ma bardzo barowy głos i mówi dużo po irlandzku.

Ja jednak głęboko wierzę,że w końcu się do niej przekona. Starszak jest dzieckiem, które potrzebuje czasu żeby dostosować się do nowej sytuacji, nowej wychowawczyni itp. ( z resztą ja mam podobnie).

Klasa Starszaka liczy 24 dzieci,a Młodego 21.


Pierwszy dzień w szkolnej ławie


Bracia pod szkołnym murem

Imprezka Urodzinowa :

Jak już wcześniej kiedyś tam wspominałam, w tym roku postanowiłam zorganizować chłopakom wspólne urodziny.

Rok temu z uwagi,iż Starszak urodził się w sierpniu ciężko było zebrać mu dzieci ze szkoły,bo większość z nich była na wakacjach.

Poza tym nie wspominam tego dobrze ( goście dawali późno znać itp) ,więc w razie gdyby przyszło mniej dzieci to chłopcy nie czuli by się aż tak źle.

Zaproszenia zaczęłam rozdawać już zaraz w pierwszy dzień szkoły.

Nie było to proste,bo roznoszenie zaproszeń na terenie szkoły jest zabronione. Musiałam więc albo łapać dzieci albo ich rodziców.

W sumie zaprosiliśmy 20 dzieci.

W tym roku nie byłam już taka spięta,bo spodziewałam się,że na imprezce chłopców pojawi się troszkę dzieci.

Najbardziej zależało mi żeby do Starszaka przyszedł jego ulubiony kumpel Arbri i Odhran.

Młodszy miał utrudnione zadanie,bo zaprosił kilka dziewczynek , które są w jego klasie i które znał z przedszkola,ale jednak pozostałe dzieci tam zostały,więc usiałam osobiście zawieźć zaproszenia tam sama.

W międzyczasie nakupowałam z Polski czyt. Chin kilka helowych balonów, które okazały się wielkim niewypałem.
Jednego w ogóle nie można było napompować, drugi po przywiezieniu z domu opadł ,a dwóm pozostałym uciekło powietrze w czasie imprezy.
Musiałam więc w dniu wyprawiania urodzin jechać na łeb , na szyję do Woodies po nowe balony.

Na złość p.Sabina u której zawsze zamawiałam torty skończyła swoją działalność.

Znalazłam więc inną babkę,chociaż o wiele droższą i pomimo,iż Irlandzycy wychwalali tort pod niebiosa to moim zdaniem tej pierwszej kobitki ciasta smakowały i wyglądały o niebo lepiej.

W figurkach znajdowały się wykałaczki ( o których byłam świadoma),ale o drucikach już nie.
Dając Młodemu do zjedzenia czapeczkę od Misia nie wiedziałam,że mogłabym go tak zabić lub  nieświadomie zrobić mu krzywdę ,bowiem dzięki temu ,że zaczął mocno gryźć masę cukrową to wypluł 2 cm drucik florystyczny do ciast. Byłam przerażona,że takie rzeczy wkłada się do tortów dla dzieci!

Cały wieczór stresowałam się,że może połknął jakiś o którym nie wiem,więc w nerwach napisałam do pani, która je zrobiła czy był tam tylko jeden. I był na szczęście,chociaż jakoś nadal podświadomie się denerwuję ( od razu przypomniała mi się historia Ady córki ze zjedzonym kolczykiem).

Impreza urodzinowa udała się. W sumie pojawiło się aż 16 dzieci.

Chłopcy byli wniebowzięci i pięknie się ze wszystkimi bawili.

Ja po całym dniu ( chłopcy wcześniej tego dnia rozpoczęli zajęcia w polskiej szkole) byłam wykończona.

Na szczęście wszystko się udało.

Misiu dostał dużo zabawek i dwa vouchery do sklepów z zabawkami.

Starszak dostał 100 euro ,ale zabawek prawie żadnych.

Zaraz po obudzeniu pojechali z Tatą do sklepu po sterowane samochody :


Facetem nie jestem,a tak bardzo mi się podoba,że sama bym sobie nim pojeździła.
Jest szybki, zwrotny i wygląda bardzo atrakcyjnie :-) z resztą jak większość BMW :-)


czekamy na gości


nakładamy ' zdrowe ' jedzonko
na liście gości górują dziewczynki :-)


Lew - Starszak, Miś - Młody


Sto Lat Słoneczka!


Pozdrawiam serdecznie,

Minia

poniedziałek, 4 września 2017

Kolejna nasza rocznica - siodma

Tym razem juz siodma.

Pamietam jak sie poznalismy.
 Jak nie za bardzo chcialam mu dac szanse, bo wydawal mi sie inny , taki jakis spokojny, inny niz wszyscy mezczyzni na ktorych z reguly zwracalam uwage.
Ale przyciagal.. jak magnes.
Podobaly mi sie jego oczy - blekitne jak niebo. Tak bardzo przenikliwe, pozerajace, ze nie raz mialam rumiece na twarzy , gdy sie na mnie tak patrzyl.
Podobaly mi sie jego dlonie. Duze, zadbane z pieknie przycietymi paznokciami.
Podobalo mi sie to, ze nawet przy 11 cm szpilkach I tak dopiero co dosiegam mu do ramion.
Inteligentny, z poczuciem humoru , do bolu szczery.

Po 9 miesiacach znajomosci zamieszkalismy razem.
3 miesiace pozniej poprosil mnie o reke.
11 miesiecy po slubie pojawil sie na swiecie nasz pierwszy Syn, a 13 miesiecy po nim urodzil sie jego brat.

Miedzy nami bywalo goraco, ale mielismy I chlodniejsze chwile.

Jakkolwiek nie bylo - zawsze bylismy dla siebie.

Na nim zawsze moge polegac. Jest moim najwiekszym I najcenniejszym przyjacielem, ktory zna mnie jak wlasna Mama.
Przy nim moge rozplakac sie jak dziecko, wyzalic zachowujac sie jak najwieksze nieszczescie, przy nim nie musze nikogo udawac. Wiem, ze jest dla mnie,a ja jestem dla niego. Razem, za reke przejdziemy przez to zycie razem.

Znamy swoje wady I zalety.
Pielegnujemy nasze uczucie, ktore jest jak wino. Im starsze , tym lepsze.
Odkrywamy nasze pragnienia na nowo, mamy te same marzenia I cele.

Jestesmy jednoscia w dwoch innych cialach.

Kocham Go nad zycie!!!



Z Okazji Naszego swieta zycze Nam nieustajacej milosci I zdrowia.



 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes