O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

środa, 21 lutego 2018

Kolejna przygoda. Jak to sie wszystko zaczelo?

Temat powiekszenia rodziny poruszalismy wiele razy.
Ale chyba takim punktem zapalnym byla mysl,ze lata leca, my robimy sie coraz starsi, chlopcy bardziej niezalezni,a zycie mamy jedno.
Nigdy nie moglismy sie zgrac,bo kiedy ja bylam gotowa na TEN krok - to moj Maz mial obawy i na odwrot.
Starania zaczelismy we wrzesniu,ktore nie zakonczyly sie niczym owocnym.
To byl jak policzek . Jestem pewna,ze obydwoje jestesmy bardzo plodni,wiec ze stworzeniem kolejnego cudu nie mielibysmy zadnego problemu,a jednak... to nie byl ten czas.
Za drugim razem tez sie nie udalo i zaczelam sie coraz bardziej zniechecac.
Nie ma nic gorszego,niz SWIADOME STARANIA,bo kazdy pojedynczy krwawiacy miesiac przynosi tylko bol i zal ( nie wyobrazam sobie jakie katusze przechodza osoby, ktore staraja sie kilka lat).
W listopadzie mialam rozmowe kwalifikacyjna,w ktorej probowalam dostac sie na wyzsza pozycje.
Wiedzialam juz wtedy,ze jestem w ciazy. Moja pierwsza oznaka byl POT.
Jeszcze nigdy w zyciu sie tak nie pocilam.
Test po pierwszym dniu oczekiwanej @ przyniosl jednak negatywna odpowiedz.
Ja jednak przekonana bylam,ze udalo mi sie zajsc w ciaze ( Misiu tez dlugo sie nie ujawnial).
Poprosilam wiec Mame o wyslanie dwoch najtanszych testow z Polski i tydzien pozniej moglam juz cieszyc sie dwoma pieknymi, czerwonymi kreskami.

-----------------------

M. w grudniu mial operacje na przepuchline. To spowodowalo,ze kazde noszenie zakupow, wegla , brykietu, sprzatanie i inne rzeczy lezaly na mojej glowie. Nie oszczedzalam sie i pracowalam za trzech ( praca, dom , dzieci). Nie mialam czasu na marudzenie,ze nie mam sil czy boli mnie glowa.
Nikt sie nade mna nie uzalal.
Zapewne wiec z tego powodu,ale i takze z zaniedbania lekarzy po drugim porodzie opadly mi narzady rodne przez co wyladowalam w panice w szpitalu.
Niestety lekarze nie chca zalozyc mi krazka,a na szew kwalifikuje sie tylko wtedy, kiedy szyjka bedzie sie otwierala.
A szyjka jest piekna i dluga oraz zamknieta (4,5 cm).
Niestety na tym problemy sie nie skonczyly.
W tym samym czasie co M.operacja Starszak zlapal rumien zakazny.
A ja zaczynalam zaledwie 6 tydzien ciazy.
Wiele sie naczytalam  i stwierdzilam,ze nie przechodzac NIGDY zadnej zakaznej choroby - nie zlapie tej takze. Lekarze nawet nie sprawdzili mi przeciwcial,ale wiem,ze jesli dziecko zlapalo by rumien to objawy mialabym takze i ja ( obrzek, zapalenie miesnia sercowego itp).
Miejmy nadzieje wiec,ze moj organizm bez problemu poradzil sobie z intruzem.
Poki co cieszymy sie zdrowiem. Chlopcy nie chorowali od maja, ja przeszlam 1-dniowa grype zoladkowa rok temu i od tamtego momentu jestem zdrowa jak ryba .

W 12 tygodniu w szpitalu lekarz zauwazyl,ze mam bardzo nisko lozysko,ale kazal sie oczywiscie nie martwic - liczac ,ze sie podniesie z czasem.
W 17 tygodniu kiedy odkrylismy,ze ten spokojny ,cudowny Robaczek okazal sie po raz kolejny chlopczykiem - moj prywatny, polski lekarz zauwazyl,ze lozysko lezy na szyjce i calkowicie ja zakrywa co grozi powaznymi konsekwencjami w razie krwawienia lub bolow brzucha ( porod musialby sie odbyc takze przez cc, co powoduje mdlosci na sama mysl).
Probowal namowic mnie do przerwania pracy i odpoczywania,ale pozniej doszedl do wniosku,ze da mi jeszcze miesiac.
Jesli do wizyty w szpitalu na USG polowkowe ( bede wtedy w 21 tygodniu) lozysko nadal bedzie bardzo nisko to bede musiala zrezygnowac z pracy az do rozwiazania.
Oczywiscie nie usmiecha mi sie to za bardzo ( NADAL NIE MAMY DOMU!!!!!!),a i wyplate mam dobra,wiec zal bylo by nagle dostawac 1/3 z niej,ale zdrowko moje i dzidziusia najwazniejsze.
Myslac po irlandzku - wierze,ze lozysko sie podniesie wraz ze wzrostem Kurczaczka.

---------------------------------------------

Starszakowi obojetna byla plec Maluszka,ale Mlody byl zalamany ( z reszta wszystkie znaki na niebie wskazywaly dziewuszke - trzecie dziecko, udalo sie za trzecim podejsciem itp),a tu taka heca ,ale pozniej po wybraniu imienia szybko zaakceptowal,ze szykuje mu sie kolejny brat.


-------------------------------------------

Nadal zyje intensywnie,chociaz staram sie przeznaczyc 1 h na lezenie ,gdy chlopcy sa w szkole.

Myslalam,ze przejscie przez trzecia ciaze bedzie latwiejsze,a poki co na razie jest trudniej,niz wczesniej z chlopcami.
I jestem juz prawie na polmetku co przeraza mnie jeszcze bardziej,ze do lipca juz blisko,a jeszcze tyle rzeczy do zrobienia.
Termin na 24 lipca,ale wiem doskonale,ze w zyciu nie donosze dziecka tak dlugo.
Moze pojawi sie w moje urodziny,a moze na poczatku tego letniego miesiaca.
Oby przekroczyc tylko ten 35 tydzien, w ktorym przyszedl na swiat Misiu.
I zeby tylko dzidzia zdrowo rosla..............


-----------------------------------------


Moj cudowny Synek w 17 tygodniu ( owiniety pepowina z przodu szyjki).

Bardzo Cie kocham Robaczku,

Minia


wtorek, 13 lutego 2018

Moze nastepnym razem.... czy to zdjecie moze klamac?

Postanowilismy,ze sprobujemy jeszcze raz.

Nie zajelo Nam to sporo czasu.

Juz wiem kim jestes....







Ewidetnie tworzymy zespol pilkarski :-)

Pozdrowienia,

Minia

poniedziałek, 5 lutego 2018

Wychowanie dzieci - nie lada sztuka

Bo przeciez kazdy rodzic chcialby zeby ich dzieci byly odpowiednio wyksztalcone, inteligentne, uprzejme, z wysoka kultura osobista.
Kiedys przeczytalam ciekawy artykul na temat wychowywania dzieci.
Dzieci w wieku przedszkolnym I wczesnoszkolnym sa bardzo uzaleznione od rodzicow tzn rodzic jest idealem, daje dziecku przyklad, potomek nasladuje go, chce byc taki jak on itp.
Niestety sytuacja diametralnie sie zmienia, gdy dziecko zaczyna dojrzewac.
Wtedy rodzic go nie rozumie, za duzo wymaga, jest za rygorystyczny, wymagajacy itp I przyjaciol poszukuje w rowiesnikach.
Wtedy tez najlatwiej sie wplatac sie w sidla "lepszych" lub "gorszych" znajomych.

A jak my wychowujemy naszych Synow?

- w milosci

Uczucie to daje poczucie bezpieczenstwa I chroni nas przed wszelkiego rodzaju chorobami psychicznymi.
To cos,co dajemy I otrzymujemy za darmo.
To wielkie uczucie pochodzi prosto z serca, najsilniejszego miesnia w calym organizmie I ma niekonczace sie poklady.
Milosc mozna okazywac poprzez slowa, gesty, dotyk.
Spedzam wiec bardzo duzo czasu na okazywanie milosci moim najblizszym, a szczegolnie tym najmlodszym. Nigdy nie ma dosyc pocalunkow, drapania we wlosow czy trzymania ich za reke. Ta bliskosc pozwoli im na lepsza adaptacje w dziesiejszym swiecie.

- w zgodzie z wiara

Jestesmy katolikami. Z mojego dziecinstwa pamietam, ze pol zycia spedzilam w kosciele. A to bylam na jakims obozie,a to na wyjezdzie na Jasna Gore, a to spiewalam w chorze I nalezalam do Dzieci Maryji.
Wiara, ktora nosilam w sercu byla obecna w kazdym aspekcie mojego zycia.
I ta wiare probuje zaaplikowac moim dzieciom.
Chce zeby wierzyly . Jesli w przyszlosci zmienia wiare to zaakceptuje to takze,bo nie jest wazne w kogo wierzysz, ale , ze wierzysz.
Wiara, ze ktos jest gdzie tam I sie Toba opiekuje , powoduje, ze nigdy nie poczujesz sie samotny I przytloczony, ze zawsze masz kogos do kogo mozesz zwrocic swoje troski I podziekowac za udany dzien.
Z chlopcami chodzimy co tydzien do pobliskiego kosciola. Starszy wypytuje duzo na temat Jezusa, kim byl I dlaczego musial niesc krzyz (bo w kosciele porozwieszane sa obrazy z drogi krzyzowej).
Wiara rozwija, potrafi sprawic, ze dziecko ma lepiej rozwinieta wyobraznie, uczy pokory I sensu zycia.

- akceptacji innych

Moze byc to osoba innej karnacji , moze byc to osoba innego wyznania lub zainteresowana ta sama plcia.
Akceptujemy I tolerujemy innosc,
Jest Nam na pewno latwiej, bo mieszkamy w kraju, w ktorym pary homoseksualne moga brac legalnie slub. Jest tutaj tez bardzo duzo osob z Afryki czy Indii I kazdy zyje w zgodzie. Jest tez bardzo duzo muzulmanow I pomimo, iz nie rozumiem ich religii to szanuje ich , ze maja swoje zasady I swoje swieta.
Tak zyje sie o wiele latwiej....

- szacunku

Szanujemy prace wlozona w wysprzatany dom, dbamy o zabawki , ktore posiadamy.
Szanujemy osoby starsze I zwierzeta.
Nie robimy nikomu krzywdy, a w szczegolnosci malym, bezbronnym istotkom.
Wychowujac dzieci staramy sie przekazac im, ze agresywnym zachowaniem nic sie nie wskora. Ze bedac dobrym czlowiekiem na dluzsza mete zyska sie o wiele wiecej.

- radosci z malych rzeczy

Cieszymy sie , ze mamy wolny dzien I mozemy cos porobic razem. Chlopcy co prawda przechodza etap grania na tabletach, ale staramy przekazywac im komunikat taki,zze najwazniejsze I najcenniejsze chwile spedza sie razem.
Moze byc to jazda na rowerze lub spacer, moze byc to wspolnie przeczytana ksiazka lub zwykla rozmowa.
Chce zeby byli otwarci na swiat I jego niekonczace sie mozliwosci.
Jesli mnie na cos nie stac to tego nie kupuje. Zawsze tlumaczymy chlopcom, ze niektore rzeczy sa poza nasza finansowa granica I oni potrafia to zrozumiec.
W zyciu licza sie tylko chwile.

- pieniadz to nie wszystko

Starszak - umysl matematyczny. Podliczy, policzy, doda , wyliczy.
Chcialby lego, ale kosztuje 100 euro - jak dlugo musialby oszczedzac zeby je dostac?
Sam czasami zastanawia sie czemu wszystko liczy sie pieniedzmi, ze nie ma innej waluty lub rzeczy, ktora zastapilaby pieniadze.
Ta kwestia jest juz trudniejszym orzechem do zgryzienia.
Pieniadze oczywiscie ulatwiaja nam zycie. Mozemy miec piekny dom, wakacje za granica, markowe ubrania I kilkuletnie samochody.
Jednak zawsze probujemy przekazac naszym synom, ze nie pieniadz jest miara czlowieka,a tym kim jestes .
Moze I nie mamy nowoczesnych samochodow, ale mamy siebie.
Mamy zdrowie , mamy cudowna wiez.
Na wszystko inne przyjdzie czas . Chcialabym zeby ich zycie nie mierzone bylo miara pieniadza, zeby za nim nie gonili I nie tracili zycia.
Chcialabym zeby duzo zyli w zgodzie ze soba I nie uczestnili w wyscigu szczurow.
Zeby znalezli w zyciu osoby, ktore mysla I zyja podobnie. Zeby nikt nie ocenial ich na podstawie grubosci potrfela rodzicow I skad pochodza.

-  bycia dumnym, ze jest sie Polakiem

Chce zeby chlopcy na pytanie skad pochodzisz bez wstydu odpowiadali, ze z Polski.
Z uwagi na to, ze mamy problem z komunikacja w naszym ojczystym jezyku - chlopcy nie potrafia sie przelamac, a kazde zajecia w polskiej szkole powoduja duze nerwy.
Widze jednak, ze przynosza do domu duzo nowych slow I chce kontynuowac ja chociaz do konca roku szkolnego.
Chce zeby potrafili mowic po polsku I jesli kiedys Irlandia im zbrzydnie - zeby kraj Polski stal dla nich otworem.
Razem z mezem wprowadzilismy polskie tradycje do naszego domu.
Wigilie rozpoczynamy gdy na niebie pojawi sid pierwsza gwiazdka, jest dodatkowy talerz dla "zagubionej" duszy I oplatek do podzielenia. Nie pijemy alkoholu I nie jadamy miesnych dan.
Dzien przed Wielkanoca idziemy swiecic jedzenie, a w Swieto Zmarlych zapalamy swieczuszke "ku pamieci" w domu.
W ich zylach plynie polska krew I chociaz sa pelnoprawnymi Irlandczykami to zawsze dla mnie beda moimi malymi Polaczkami.

Tyle jestesmy w stanie zrobic jako rodzice. Nakierowac na dobra droge, pomoc w wyborach czy rozczarowaniach.
Byc wtedy , kiedy nas potrzebuja.
I wierzyc, ze nawet gdy zbladza - to beda wiedziec jak wrocic....


środa, 24 stycznia 2018

No to zaplanowane.. do maja

Spedzilam troszke czasu na poszukiwanie upragnionego miejsca na krotki urlop i w koncu zdecydowalam....
Postanowilismy,ze nie bedziemy nigdzie leciec.
A dlatego,ze jesli podliczy sie wszystkie koszta ( nawet jesli przelot samolotem jest tani) to i tak wyjdzie za drogo,dlatego tez uzgodnilismy,ze tegoroczne 'wakacje' spedzimy tutaj, w Irlandii.

W lipcu bedzie 14 lat od kiedy zamieszkuje Zielona Wyspe i powiem Wam ,ze nie zwiedzilam za duzo miejsc. Najczesciej bywam w hrabstiwe w ktorym mieszkam, lubimy tez jezdzic do Limericka czy Dublina. W Corku bylismy dwa razy , w Wesport tez.
Az wstyd normalnie.

Bedziemy mieli wiec dwa krotkie urlopy.

Pierwszy zacznie sie w Wielkanoc.
Spedzimy mily czas w 4**** hotelu w Tralee.
Hotel ma SPA oraz sale gimnastyczna. Nie trzeba tez placic za parking.
Akurat mieli swiateczna oferte. W cenie 200 euro wliczony jest pokoj, sniadanie, 4 daniowy obiad dla rodzicow i osobne jedzonko dla chlopakow, kids club oraz darmowa wejsciowka do najwiekszego w Irlandii zamknietego kompleksu basenow ( wejsciowka na stronie basenu to 50 euro!)
Wydaje mi sie,ze cena adekwatna do atrakcji.





zdjecia zaczerpniete dzieki uprzejmosci Google

Aquadome :




zdjecia : google

Mam tylko nadzieje,ze nie bedzie tlumow,chociaz to dlugi weekend w Irlandii,wiec pewnie ludzi bedzie co mrowkow :-)
Otwieraja niestety o 10 rano,wiec male szanse na wielkie szalenstwo,ale co tam - chlopcy beda wniebowzieci,a to najwazniejsze.


Drugi wypad planujemy na Bank Holiday w Maju.
U Nas jednak przypada on od 5-7 maja wlacznie . Ja wzielam wiec jeszcze wolne na 4 maja ( piatek ) i jedziemy na 3 noce do Donegal.
Tym razem nie bedziemy zatrzymywac sie w hotelu,a w B&B u pewnej milej wlascicielki Marie.
Jej B&B znalazlam na necie i pokochalam od razu . Domek jest uroczy, pokoj jeszcze bardziej,a na dodatek ma ona dwa cudowne psy Collie. 
To bedzie swietna baza na zwiedzanie co.Donegal.
I cena takze atrakcyjna,bo ze sniadaniem na nas 4 wyszlo 280 euro.
Juz nie moge sie doczekac.






zdjecia : google

P.S Monika, bedziemy zostawac w Dungloe

Oj, bardzo lubie takie wyprawy. Bynajmniej noclegi sa juz ograniete, teraz bede mogla sie skupic jak dobrze zarzadzic naszym czasem i co koniecznie musimy w tamtych okolicach zwiedzic.
Pod koniec roku ( prawdopodobnie poczatek listopada - chlopcy koniecznie chca zostac w Irlandii na Halloween) polecimy do Polski na 8-9 dni.

Poki co - urlop spedzamy tutaj.


Pozdrowienia,

Minia

piątek, 12 stycznia 2018

A dokad to w tym roku???

Juz prawie polowa stycznia,a w moich planach na 2018 pustki.

I to nie dlatego,ze nic nie planuje,bo w glowie az roi mi sie od pomyslow,ale od ograniczonej kwestii czasowej.
Nie od dzis wiadomo,ze Irlandia jest cudowna , zielona wyspa o bardzo wysokiej wilgotnosci powietrza.
Nie musze dodawac,ze zeby wyrosla piekna, zielona trawa - musi byc ona nader czesto nawadniana.
Nie musze sie powtarzac,ze chmury i deszcz sa z wyspa praktycznie nierozlaczne,a temperatury latem rzadko przekraczaja magiczne 20'C.

Ja, Polka z krwi i kosci doskonale pamietam te gorace lata, beztroskie jazdy na rowerze, szukanie malin w lesie i wylegiwanie sie na lezaku.
Niestety moje dzieci z dziecinstwa wspominac beda bieganie w kaloszach po kaluzach.

W kazdym badz razie do czego zmierzam.
Chce mi sie gdzies leciec.
Idealnie, gdzies - gdzie jest cieplo.
Nie chce leciec juz w sezonie,bo ceny sa masakrycznie wysokie,a i ( np w przypadku Polski) pogoda nie jest w ogole gwarantowana ( zaloze sie,ze w tym roku lato bedzie u Was upalne,bo Nas tam nie bedzie).
W kazdym badz razie moim glownym problemem jest :
znalezienie DOMU.
Mowimy tutaj o kilkunastu tysiacach oszczednosci ,ktore trzeba zaplacic jako depozyt, oplaty administracyjne ( prawnik, inzynier, aukcjoner) oraz podatek od nieruchomosci.
Pod koniec maja konczy sie Nam umowa. Idealnie bylo by wiec wyprowadzic sie w czerwcu,a juz najpozniej w wakacje.
Tylko,ze wizja domu zamiast sie bardziej do Nas zblizac - to odchodzi coraz dalej.
Ceny rosna, na rynku nie ma nieruchomosci ( w 4 milionym kraju na sprzedaz jest 36 tys mieszkan!!!),wiec nie powiem,ze jest latwo.

Druga kwestia jest zmiana malego samochodu i pomimo,ze jezdzi lekko i zwawo jak zaden inny to zjada go rdza,a ze wzgledu na swoj dorodziwy wiek - nie ma sensu pakowac w niego zadnych pieniedzy.
Zadnych samochodow na kredyt nie bierzemy,wiec po raz kolejny potrzebne sa tu kilka tysiakow na 'nowa' fure.

Ale Minia uparla sie,ze chce miec wakacje.
Nie musza byc one dlugie - moze byc 5 -7 dni.
Gdzies ,gdzie mozna naladowac akumulatory.....

Oto moje propozycje :

BARCELONA


Bylam tam raz z kolezanka za czasow panienskich.
I pomimo tego,iz lecialysmy w listopadzie to pogoda byla zatrwazajaco piekna ( ok18-19 stopni).
Wypad byl bardzo udany,
M.nigdy tam nie byl.
Jest tyke uroczych miejsc do zwiedzenia.
Samochod do wynajecia moglibysmy sobie odpuscic,bo maja swietnie rozbudowana komunikacje miejska ( np metro).
Ale....
Samolot na nas 4 to koszt ok 300 euro ( okres kwiecien - maj).
Nocleg - Barcelona jest droga,wiec na 5 dni wynosilo by nas to ok 600 euro
A nie mowiac juz nic o zwiedzeniu Aquarium i wyzywieniu ( co najmniej 100 e dziennie).
Koszt na kilka dni - ewidentnie za WYSOKI!

Podobnie jest z Madrytem. Ceny samolotu w miare niskie,ale niestety noclegi sa drogie.

LAKE DI GARDA 


BEAUTIFUL!

Wlochy sa piekne. Co prawda bylam tylko w Rzymie i na Sardynii,ale uwazam,ze Wlochy maja wszystko - piekna scenerie i jeszcze cudowniejsza pogode,chociaz mieszkancy do 'najprzyjemniejszych' nie naleza. Wloski temperament zostanie mi na dlugo w pamieci.
M. byl nad jeziorem nie raz i co roku obiecuje mi,ze kiedys mnie tam zabierze.
Plan ponownie byl ok kwietnia lub poczatek maja,azeby nie bylo jeszcze za duzo turystow.
Nagrane juz nawet mialam swietne agroturystyczne miejsce,ale za 750 e na 7 dni.
Jesli dolicze do tego samolot i wynajem samochodu oraz wyzywienie to koszt takiej wycieczki wyniosl by prawie 2000 e,a to ewidetnie za duzo na TYDZIEN wakacji.

TENERYFA 


Bylam juz wczesniej na sasiedzkiej wyspie - Fuerteventurze za to moj M. nigdy tam nie byl.
Wakacje byly by wiec super,bo ceny hoteli sa naprawde przyzwoite,ale za to samolot to juz koszt 200 e/os/2 strony.
Wypad na tydzien w ogole wiec nie wchodzi w gre,a na dluzej wybrac sie nie mozemy,bo finanse sa mocno ograniczone w tym roku.
Odpada.....

BULGARIA 


Tanie loty z Irlandii. W kwietniu juz za 60 e w dwie strony za osobe. To swietny deal
Ale...
Nie wiem,nie potrafie przekonac sie do tego kraju ( podobnie jak do Rumunii czy Albanii).
Hotele sa w miare tanie, jedzenie pewnie bylo by tez.
Nie wiem... musze skonsultowac ta propozycje z Mezem raz jeszcze.


DONEGAL 



Po co leciec gdziekolwiek jak mozna pozwiedzac troszke naszej cudownej Irlandii.
Zielona Wyspa ma cudowne ,piaszczyste plaze i blekitna wode.
Problemem jest TYLKO pogoda.
Hotele na 3 dni w weekend majowy dla naszej rodziny kosztuja w granicach 500-700 e ze sniadaniem,ale kto gwarantuje mi pogode? Zapewne mozna bylo by znalezc tez jakies miejsce do campingu nad samym oceanem,ale czy odnalazlabym sie w takich polowych warunkach? yyy...
Wydam tyle kasy zeby posiedziec w hotelu jesli bedzie lalo?
Tego bym nie przezyla!!!

OJCZYZNA 


Mozna tez leciec do domu, zobaczyc dziadkow, kuzynostwo ( bardziej z mysla o chlopcach ,niz o Nas). Wynajac samochod, troszke znowu pozwiedzac , wynajac kwatere od IWOSI na dwa dni i sie relaksowac.
Tylko,ze M. nie ma ochoty,bo twierdzi,ze w kwietniu lub maju bedziemy delektowac sie podobna pogoda co w Irlandii.

No i badz tu czlowieku madry!?

I dokad to w tym roku?

( znajac zycie - do nikad ) :-)

Pozdrawiam,

Minia

piątek, 5 stycznia 2018

Jaka bylam I jaka jestem?

Juz dawno mialam w planach napisac ten post, ale jak zwykle plan pozostal tylko planem.
Nie nadazam. Od kiedy zaczelam pracowac na caly etat - na nic nie starcza mi czasu.
No, ale to wszystko to my wiemy :-)



Jako dziecko....

O wszystko musialam wiecznie walczyc. Tak to jest , gdy w rodzinie wychowuje sie wiecej , niz jedno dziecko.
Walczylam wiec o uwage , o lepsze stopnie, o zainteresowanie I czas.
Bedac nastolatka przezywalam bardzo burzliwy okres.
Nic mi sie wiecznie nie podobalo, wszystko chcialam robic na moj sposob, klocilam sie z nauczycielkami I trzaskalam drzwiami w domu.
Teraz nazywalabym siebie "rozwydrzona dziewucha", ale im dluzej o swoim zachowaniu, tym bardziej przekonuje sie, ze robilam wszystko, by zwrocic na siebie uwage.
Nie do konca rozumialam te skoki hormonow, dojrzewanie, pierwsze rozterki itp.
Nie mialam "tej" jedynej przyjaciolki , ktorej moglabym sie zwierzyc.
W szkole uczylam sie dobrze,ale uchodzilam raczej za szara myszke
Mialam duze kompleksy jesli chodzi o kwestie finansowe. Nigdy nie bylam ta, ktora rzucala sie w oczy, chociaz bylam dobrze akceptowana w grupie (przewaznie przez meska czesc).
Caly ten okres marzylam zeby stac sie niezalezna, poszukac pracy I wyprowadzic sie z domu.
Kiedy wreszcie uzyskalam swiadectwo dojrzalosci, nic nie stalo mi na drodze zeby wyjechac jak najdalej.
Lata swobody pozwolily mi na doznanie czym jest porazka, ale takze jak odniesc sukces.
Najwazniejsze jednak, ze wszystko zawdzieczalam sobie.
Moja samoocena, ktora byla mocno zanizona w liceum,bardzo sie wzmocnila. Nie dalam sobie w przyslowiowa kasze dmuchac.
Nie bylo dla mnie rzeczy niemozliwych.
Zaczelam o siebie dbac, skonczylam kilka kursow na uczelni, awanansowalam I roslam w wewnetrzna sile,
Moja wiara, ktora silnie praktykowalam w Polsce nagle przestala miec jakiekolwiek zmaczenie.
Juz o nic nie musialam prosic, bo mialam wszystko.
Mialam pieniadze, dobra prace, pelno znajomych, dobre zdrowie.
Ale... nie szanowalam mojego zycia.
Wydawalo mi sie, ze jestem niesmiertelna, ze moje zycie bedzie trwalo wiecznie.
Nic nigdy do konca mnie nie zadowalalo I zawsze znalazlo sie cos na co moglabym publicznie lub w domowym zaciszu ponarzekac.
Narzekanie to bylo moje drugie JA. Bylismy nierozlaczni.
Zawsze chcialam lepiej, nigdy nie bylo wystarczajaco dobrze.....
Nie moglam zyc pelnia zycia,bo zawsze cos stalo mi na drodze.


Jaka jestem teraz?

Moje cale spojrzenie na swiat, zycie zmienilo sie wraz z przyjsciem na swiat moich dzieci, a juz szczegolnie praca w szpitalu, ktora wykonywalam ponad poltora roku.
Tam nauczylam sie zyc z pokora, nauczylam sie dziekowac Bogu za kolejny dzien, jakikolwiek on byl, za to, ze mamy sie dobrze.
Zaczelam doceniac male rzeczy I byc za nie wdzieczna - za usmiech od nieznanej osoby, za przepuszczenie w drzwiach, za sloneczny dzien I kolacje zrobiona przez Meza. Przezylam traume widzac na wlasne oczy jak wiele osob cierpi na tym swiecie, walczy kazdego dnia o oddech, o dzien bez bolu, o ruch reka, o zjedzony posilek.
Poznalam tysiace ludzkich historii, ktorych wiekszosc skonczy sie o wiele za szybko.
Oszalalam na punkcie zdrowia I z osoby, ktorej w ogole "nie zalezalo" na zyciu, nagle kazda wizja choroby przeradzala sie w lek.
Tak silny lek, ze nabawilam sie bardzo silnej nerwicy lekowej, ktora zapanowala nad moim umyslem I cialem.
Zaczelam czytac bardzo duzo psychologicznych ksiazek, zaglebilam sie ponownie w wiare I po dwoch ciezkich latach wyszlam na prosta.
Wierze w to, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny.
Jestem wrecz przekonana, ze ta praca byla dla mnie I tylko dla mnie, bo pokazala mi jaki jest sens naszego zycia.
To nie zalewame imprezy I nocne dancingi, to nie czas spedzony na klotnie I wasnie, to nie czas na wypominanie sobie najgorszych historii z zycia lub obrazanie innych. Zycie nie polega na egoistycznym mysleniu tylko o mnie. Zycie to my.
To energia. My ja tworzymy. My nia jestesmy.....
 Co stworzysz - to wroci do ciebie.
Jesli wysyla sie ciagle negatywna energie, wieczne niezadowolenie, jest sie pamietliwym I wrednym - to czlowiek podupada na zdrowiu, ma problemy I ciagle klody pod nogami.
Wysylajac milosc, szacunek, zrozumienie do drugiej osoby - jestem przekonana, ze dobro do nas wroci.
Kazdego dnia staram sie byc lepsza.
Nie zawsze mi sie to udaje.
Mam gorsze dni, gdzie wredna natura bierze gore, ale staram sie aby moje serce wypuszczalo tylko ta dobra energie.
Zeby starczyla ona dla kazdego, kto potrzebuje milosci, zainteresowania, modlitwy, wspolczucia.
Kazdego dnia produkujac czesci w pracy ,mam wielka nadzieje, ze uratuje czyjes zycie, ze dzieki temu czyjes serce zacznie bic znowu...
Wierze w ludzkie dobro , wierze w ludzi.
(Tak , jak pisalam wczesniej padlo mi na glowe :-)).
Jestem zona wspanialego Meza, dzieki ktoremu mamy dwoch cudownych Synow.
Jestem mama cudownych chlopcow, zdrowych I silnych od pierwszego dnia zycia, ktorzy kazdego dnia ucza mnie jak byc lepsza I bardziej wyrozumiala.
Chce ich wychowac na dobrych I szanujacych zycie facetow.
Chce pokazac im, ze agresja I zloscia nic sie nie wskoraja.
Chce zeby odniesli porazki, ale I poczuli smak zwyciestwa.
Chce dla nich jak najlepiej...


Dojrzalam, zmadrzalam, zrozumialam.
Nigdy nie jest za pozno na wyciagniecie reki po klotni, na odkladana powazna rozmowe , na wyjasnienie nieporozumienia I rozpoczecie od czystej kartki.


Tym wlasnie jest Nowy Rok.

Daje Ci on szanse rozpoczac wszystko na "nowo".

I tego Wam zycze w tym Nowym Roku - na odnalezienie kim naprawde jestescie I czym kierujecie sie w zyciu.

Pozdrawiam,

Minia

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes