O mnie

Urodzona w 1985 roku Bydgoszczanka mieszkajaca na Zielonej Wyspie od 2004 roku. Szczesliwa Mezatka od lat 7 oraz spelniona Mama dwojki chlopcow urodzonych w odstepie 13 miesiecy. Minia to uparta,wrazliwa oraz kochajaca swoja rodzine ponad wszystko kobieta. Nienawidzi zmian oraz niepewnosci co przyniesie jutro. Uwielbia spokoj i rutyne w swojej szarej codziennosci. Posiada siersciucha zwanego kotem, a raczej kotka. Zapraszam! Chcesz sie skontaktowac? Napisz : minioweszczescie@gmail.com

czwartek, 9 listopada 2017

Nie chcesz chorowac - wypij ten domowy syrop

Rok temu przeszukalam siec wzdluz i wszerz w poszukiwaniu jakiegos dobrego syropu na przeziebienia.
Wtedy tez natknelam sie na jakis blog ( nie pamietam juz czyj) i znalazlam super przepis na zrobienie wlasnego, naturalnego syropu.
Wychodze z zalozenia,ze wszystko co naturalne ( jesli nie jest przesiakniete GMO) jest bardzo zdrowe dla naszego ciala,dlatego tez postanowilam zaryzykowac i zrobilam go sama z lekkimi modyfikacjami.
Chlopcy nie maja problemu z jego piciem,wiec polecam go szczegolnie dzieciom,ale i rodzicom bomba witamin takze sie przyda.
Nie wiem czy wspominalam,ale chlopcy bardzo rzadko choruja. Jesli odpowiednio zadbamy o odpornosc dziecka to szanse na chorobe sa bardzo nikle.

Do zrobienia syropu potrzebujemy :

cytryne *
limonke
miod *
kurkume *
czarny pieprz
imbir
ocet jablkowy *

* produkty pochodza z ekologicznego gospodarstwa

Dlaczego akurat taki sklad?

Cytryna , limonka - bogate w witamine C oraz rutyne, witamine B1, flawonoidy, wapn, miedz, zelazo, magnez, potas i blonnik
Kurkuma i czarny pieprz  ( kurkuma bez pieprzu nie bedzie latwo przyswajalna,dlatego zaleca sie laczenie tych dwoch skladnikow, dzieki czemu przyswajanie kurkuminy zwieksza sie nawet do 2000% ) -  silne wlasciwosci przeciwzapalne, przeciwnowotworowe, bakteriobojcze, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze, antybakteryjne.
Imbir (pochodzi z tej samej rodziny co kurkuma) - szerokie spektrum dzialania - antybakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwpasozytncze, przeciwzapalne, przeciwbolowe, przeciwnowotorowe
Miod ( najlepiej z mleczkiem pszczelim i propolisem) - latwo przyswajalny dla organizmu, posiada w sobie kwasy organiczne, mikroelementy, enzymy, skladniki mineralne tj : magnez, zelazo czy fosfor. Posiada rutyne  - silne wlasciwosci bakteriobojcze
Ocet Jablkowy - silne dzialanie przeciwdrobnoustrojowe, otruwajace organizm, skarbnica pektyn, bioflawonoidow, skladnikow mineralnych tj : potas, chlor, wapn, magnez, zelazo, sod, siarka, krzem oraz witamin : A, B1, B2,B6, C, E, P i kwas jablkowy.

Ja zawsze wybieram maly sloiczek ( najlepiej po musztardzie).
Jesli mam owoce z ekologicznych upraw to nie odkrajam skorki ( owoce myje w letniej wodzie).
Trzeba pamietac,ze owoce musza stanowic 75 % syropu.

Na dno sloiczka klade wiec plaster cytryny, na niego limonke, calosc pokrywam kurkuma z pieprzem ( ok lyzeczki), nastepnie klade znowu cytryne, limonke, wklewam miod, wkladam kawalek cytryny, limonki, polewam octem (ok lyzki stolowej), i znowu cytryna, pozniej imbir, cytryna , miod i zakrecam szczelnie.



Syropowi potrzeba ok 10 godzin do uzyskania plynnej konsystencji.
Ja z reguly jeszcze troszke go potrzasam zeby wszystkie skladniki ladnie sie ze soba polaczyly.
Po otwarciu trzymamy syropek w lodowce.

Syrop zostal juz lekko skosztowany przez moje kochane Robaczki


Podaje go dwa razy dziennie po lyzeczce.
Chlopcy na dzien dzisiejszy juz nawet go niczym nie popijaja,a musze stwierdzic,ze jest naprawde AROMATYCZNY i intensywny jesli chodzi o zapach i smak.

Syrop mozna modyfikowac wedlug wlasnych potrzeb.
Jesli wolicie delikatniejszy smak to polecam cyryne z pomarancza,a z przypraw gozdziki i cynamon. Polewamy oczywiscie naturalnym miodem.

Syropek stosujemy w okresie jesienno - zimowym.
Poki co nie dotknal nas nawet katarek ( i tak jest gdzies od pol roku juz).

Pozdrawiam i powodzenia w tworzeniu waszego idealnego syropu na wszystko,

Minia

czwartek, 2 listopada 2017

'Jezdziec Miedziany ' - cudowna historia milosci w czasie wojny




O tej ksiazce mialam zamiar napisac juz jakis czas temu,ale z wiadomych przyczyn ( czyt. brak czasu) ,pisze dopiero teraz.
Paulina Simons napisala w sumie trzy tomy tej trylogii.
W sumie ok 1600 stron ,ktore przeczytalam w niecale 3 tygodnie.
Ksiazka tak bardzo wciaga,ze trudno bylo sie z nia rozstawac.


"Jeździec miedziany" to pierwszy tom trylogii napisanej przez Paullinę Simons. Realia tej powieści osadzone są w Związku Radzieckim podczas II Wojny Światowej. Opowieść ta kryje w sobie jednak o wiele więcej niż surowy, przerażający obraz wojny i odniesienie do wątków historycznych. Kryje się w niej bowiem piękna i niezwykle wzruszająca historia miłosna.

Jest rok 1941, 17-letnia Tatiana Mietanowa wraz z rodziną słucha radiowego komunikatu rządowego, który ogłasza najazd Niemców na Związek Radziecki. W obawie o swój dalszy byt, rodzice wysyłają Tanię do sklepu, aby udała się po zakupy, które zapewnią im przetrwanie zbliżającej się wojny. To właśnie wtedy dziewczyna poznaje młodego oficera Armii Czerwonej Aleksandra Biełowa. Od pierwszej chwili rodzi się między nimi uczucie, lecz los całkowicie im nie sprzyja, ponieważ okazuje się, że starsza siostra Tatiany - Dasza, jest zakochana akurat w tym mężczyźnie. Czy uczucia dwojga młodych ludzi okażą się wystarczająco silne, aby przezwyciężyć wszystkie przeciwności losu? Czy znajdą sposób na to, żeby być razem?

Opowiesc jest niesamowicie interesujaca. Wystepuje w niej wiele watkow, czasami bardzo zawiklanych.
Ja nie raz chcialam wrecz wstrzasnac Tatiana albo Aleksandrem zeby postepowali inaczej,ale bohaterzy jak normalni ludzie  - nie sa idealni i popelniaja bledy.
Pomimo watku milosci, ktory jest jej glownym watkiem jest tez szczegolowy opis II Wojny Swiatowej.
Swietnie, bardzo barwnie i szczegolowo opisane oblezenie Leningradu ( 900 dni piekla) w ktorym Hitler decyduje sie na bardzo niehumanitarny ( wiele po nimi tak bym sie nie spodziewala) czyn jaki jest blokada miasta i doprowadzenie ok mln ludzi do smierci z glodu.
Paulina opisuje dosadnie jak mieszkancy zywili sie lezacacymi szczatkami kotow, psow czy koni.
Jak zamiast chleba byly w nim trociny. Nie bylo czym palic w domach, nie bylo zywnosci tylko brud i nedza.
To chyba byla jedna z najokrutniejszych bitew II Wojny Swiatowej.
Jesli ktos lubi historie to ta ksiazka ewidentnie musi byc przeczytana.
Ja do momentu przeczytania tej powiesci, nie zdawalam sobie sprawy ile okrucienstwa przezyli Rosjanie.
Niejednokrotnie pojawia sie takze mowa o Polsce. To wlasnie z Polski Tatiany ojciec przywiozl czekoladki i biala sukienke w roze.
To w Polsce Aleksander siedzial we wiezieniu z polskim generalem Borem - Komorowskim, to w Polsce nie skorzystal z uslug polskich kobiet lekkich obyczajow itp. To na naszych granicach toczyly sie walki niemiecko  - rosyjskie , o ktorych takze nie raz wspominala autorka.
Autorka musiala spedzic zapewne wiele lat azeby napisac ksiazke, ktora ma w sobie tak wiele historycznych , bardzo szczegolowo opisanych wydarzen.
Wedlug mnie to jedna z najbardziej wartosciowych ksiazek jakie do tej pory przeczytalam.
Milosc Tatiany z Aleksandrem jest cudowna.
Jest bardzo trudna,ale na tyle silna,ze przezwycieza bol, cierpienie, samotnosc i wojne.
Dwoje ludzi, ktorym zycie co chwile kladzie klody pod nogi sa razem nieustannie ( jesli nie cialem to w myslach).
Podczas czytania tysiac razy wzruszalam sie, kwililam, plakalam, kibicowalam, wzdychalam.
Czulam ich bol, czulam strach, rozumialam uczucie , ktorym sie darzyli. Tyle sie wokol ich dzialo, tyle przeciwienstw losu ,a oni nadal walczyli nie tylko o przezycie,ale takze o ich uczucie.
Pierwsza czesc jest ewidentnie najlepsza czescia, chociaz i druga bardzo mna poruszyla.
Trzecia jest chyba najdluzszym,ale i najmniej interesujacym tomem,aczkolwiek polecam przeczytac je wszystkie.


Wedlug mnie pozycja ta w moim odczuciu ma pierwsze miejsce ze wszystkich ksiazek, ktore dotad przeczytalam.
Wspaniala historia uczucia, ktore pozwolilo przetrwac wojenny koszmar.
Koniecznie do przeczytania!


 POLECAM Z CALEGO SERCA!

Pozdrawiam,

Minia


poniedziałek, 23 października 2017

Nie dla mody, a z potrzeby

Starszak nie jest przebojowym dzieckiem.
Nie jest tym, ktorego najpierw sie uslyszy, a dopiero pozniej zobaczy.
Zaczal mowic pozno, bo dopiero kolo 4 lat.
W przedszkolu bardzo sie otworzyl I powoli przelamywal swoja niesmialosc.
Jest obserwatorem. Widzi I slyszy wszystko, ale nie lubi wystepow publicznie.
W wieku 5 lat pomaszerowal do szkoly I z dnia na dzien coraz lepiej radzil sobie z rowiesnikami I nauczycielem.
Pod koniec szkoly dostalam raport, ktory spowodowal, ze moje serce radowalo sie przeogromnie.
Moj Syn byl bardzo lubiany , lubi brac udzial w zabawach, gdzie moze rywalizowac z innymi uczniami, jest dobrze wychowany . Nie ma w nim ani grama agresji.

Starszak dzieli klase z trojka innych dzieci, ktore w tym samym czasie ukonczylo przedszkole do ktorego uczeszczal.
Byla to Evie, Allie I Jack.
Znam ich mamy, bo czesto widywalysmy sie na imprezach rodzinnych.
Poza tym widuje je codziennie pod szkola przy odbieraniu dzieci ( rodzice czekaja za brama szkoly, gdzie wyprowadzane sa dwie pierwsze klasy ( junior & senior infants)).
Dzieci stoja gesiego I pani co nuz wypowiada dziecka imie , a rodzic musi sie zglosic lub pomachac.
Widze Mamuske, ktorej chcialabym wygarnac jak okropnego ma syna, ale ona zajeta rozmowa z inna rodzicielka nawet nie zauwaza, ze wywolywane jest imie jej dziecka.



"Mamo, nikt nie chce sie bawic ze mna na przerwie"
Nigdy nie zapomne tych krokodylich lez I smutku w oczach Starszaka.
Nie sadzilam, ze to duzy problem. Wydawalo mi sie wrecz, ze to chwilowe I na pewno minie.
Zdawalam sobie jednak sprawe, ze przynalezenie do grupy rowiesnikow jest bardzo istotne w rozwoju maluchow.
Moj syn czul sie odrzucony, niechciany.
Kazdy mial swojego przyjaciela oprocz niego.
Dziewczynki bawily sie razem, a chlopcy tylko ciagle by sie gonili.

Na domiar zlego Jack zaczal sie na nim wyladowywac,
O glowe nizszy, maly gowniarz wyzywal sie na moim Dziecku.
Starszak wracal z siniakami na nogach , rekach, a nawet odcisnietymi zebami na ramionach czy plecach.
Kazdego dnia pytalam sie jak minal mu dzien, ale nawet jesli mowil , ze dobrze to i tak wiedzialam, ze jest cos nie tak.
Starszak nagle przestal lubic szkole, nie cieszyl sie na imprezy urodzinowe na ktore byl zapraszany , bo byl tez maly gnojek.
Pewnego razu zostalismy zaproszeni do Katie na urodziny.
Starszak byl wniebowziety, bo J. nie zostal zaproszony.
Dwa dni przed impreza, Katie podeszla do Starszaka I powiedziala, ze J. jednak sie pojawi .
Starszak posiusial wtedy lozko dwie noce pod rzad.
Tak bardzo to przezyl!!!!

Swoja droga nie wiem dlaczego inne dzieci zapraszaja tego chlopca na urodziny, poniewaz kazde pojedyncze psuje.
Kilkoro dzieci zawsze placze przez niego. Przy stole jest niewychowany I krzyczy "FOOD" walac widelcem w stol. Pcha sie zeby zajac zawsze miejsce najblizsze solenizantowi/tce. A mamuska? Zajeta rozmowa.
Jej syn mial 4 lata kiedy na swiecie pojawila sie jego siostra. Trzy miesiace po porodzie, Mamuska zaszla w ciaze ponownie, wiec ma dwie coreczki ktore dzieli tylko rok roznicy.

Jestem zawistna, ale mam bardzo duzo empatii w sobie.
Staralam sie wiec wytlumaczyc zachowanie J.
Moze cztery lata byl rozpieszczany , oczko w glowie rodzicow, a teraz nie maja ani chwili dla niego, bo na swiecie sa jego siostry, ale... sa pewne granice.

Starszak ostatnio wrocil zaplakany do domu.
Jego najlepszy "przyjaciel" zaczal go bic takze.
Arbri przeszedl na strone tyrana Jacka I od niedawna sa najlepszymi kumplami.

Tego bylo za wiele dla Starszaka.
Dla mnie tez. Chcialo mi sie wyc w poduszke!!!!!

Wymyslilam wiec TEAM BROTHERS. Ze maja siebie, ze we dwoje sa silni I nikt im nie podskoczy, ze moga na sobie polegac I , ze nie beda mieli sobie rownych.

Szukalam nadziei w Mlodym. Kazalam chlopakom bawic sie na przerwach razem.
Maz jak na faceta przystalo powtarzal im kazdego dnia jak ktos ich uderzy to maja oddac dwa razy mocniej.
Nie bac sie, nie poddawac.
Motywowalismy Starszaka tym, ze jest wyzszy, silniejszy, ale co z tego jak on nie chce sie bic. Nie sprawia mu to zadnej przyjemnosci I do konca nie umie walczyc o swoje.
Z Mlodym to inna historia. Ten to nie boi sie niczego I walczy do konca! (Dopoki zobaczy krew I sie rozplacze).

W koncu postanowilam dzialac.
Napisalam list do nauczycielki.
Wypisalam wszystko z czym mielismy problem.
Na odzew nie musialam dlugo czekac. Nauczycielka zaniosla moj list do Dyrektora szkoly.

Powiedziala mi tez, ze jesli Starszak bedzie mial nadal problem to mam natychmiast ja informowac.

Nigdy nie bylam za dodatkowymi zajeciami dla chlopcow.
Wydaje mi sie, ze majac 5 dni w tyg szkole I w prawie kazda sobote polska szkole ( co prawda tylko 3 h, ale zawsze) to to im starczy .
Nie ma  cisnienia na nowe jezyki, wynajdowania im zajec, bo chce ten czas spedzic z nimi.
Chcemy nacieszyc sie nimi, bo jak dojrzeja to bedzie po synach.
Maz znalazl zajecia z judo. Bylam dosyc sceptycznie do nich nastawiona, ale dalam sie przekonac.
Postanowilismy zabrac ich na pierwsze ,darmowe zajecia I zobaczyc czy Starszak wykaze jakakolwiek chec ( wczesniej maz zabral ich na lekkoatletyke, ale nie podobalo im sie).

Czym jest judo? Ktoś  nieobeznany mógłby powiedzieć, że to zapasy w szlafroku, ale to również coś więcej niż dyscyplina sportowa to również sztuka walki. Judo składa się z dwóch japońskich słów „ju” znaczącego „łagodny” i „do” znaczącego „drogę”, krystalizuje się w tych słowach podstawowa zasada judo – nie trzeba  być silniejszym fizycznie od przeciwnika. Wystarczy wykorzystać jego siłę przeciw niemu. Silny huragan potrafi złamać największe i najtwardsze drzewo, ale „kruche”, słabe źdźbła trawy po prostu pochylają się nietknięte przez wichurę. Judo zawiera również filozofię znaną z wielu innych wschodnich sztuk walki, czyli samodoskonalenia swojego ciała oraz ducha.
Nie chcielismy sztuk walki w ktorej sie kopie, bije itp,
Chodzilo Nam o samoobrone. Tylko I wylacznie.

Po pierwszych zajeciach zadzwonilam do domu, a Starszak oswiadczylo, ze "I loved it ".
To byl strzal w dziesiatke.
Maz mi opowiada, ze chlopcy ucza sie sztuki walki poprzez zabawe. Robia duzo fikolkow, sklonow, padaja na materace, przechodza przez liny itp.
Maja zajecia raz w tygodniu po godzinie.
Obydwoje odliczaja dni do zajec, a od czasu napisania listu do szkoly I rozpoczecia zajec przez Starszaka, J. ani razu go nie zaatakowal,
Moze szkola skontaktowala sie z Mamuska, a moze Starszak nabral pewnosci siebie.
Badz co badz niech tak zostanie.
Nie ma nic gorszego , niz swiadomosc, ze twoje dziecko cierpi .....
Nikt nie zasluguje na takie traktowanie.

NIKT,A SZCZEGOLNIE 6 LETNIE DZIECKO..........




piątek, 20 października 2017

Moj 5-latek

W sierpniu pisalam moim duzym 6 -cio latku.
Dzisiaj prawie o miesiac spozniony post o moim malym 5 -latku.
Z moim Mlodszym synem to nigdy nie wiadomo.
Nie wiadomo kiedy go stworzylismy, nie wiedzielismy kiedy sie urodzi , poniewaz daty porodu nie byly adekwatne do wzrostu maluszka, urodzil sie za wczesnie, ot robi co mu sie zywnie podoba.
A na powaznie...
Moje male dziecko, do jeszcze niedawna nazywane przeze mnie Dzidzia stalo sie pierwszoklasista.
Wszystko co robi chce robic sam.
Buty zapina sam, kurtke takze,
Plecak chce nosic sam bez maminej pomocy.
Zapina pasy sam. Niedlugo sam wybierze sie do szkoly.
Jestem pelna podziwu, ze z malutkiego chlopczyka, stal sie tak bardzo samodzielny I duzy.
Misiu mierzy 116 cm I wazy 22, 5 kg.
Ma piekne, duze orzechowe oczy, ktore czaruja plec przeciwna.
Ma dosyc rzadkie wlosy po Mamie.
Nie lubi widoku krwi I zawsze bardzo placze, gdy zauwazy, ze cos leci.
Ma leki. Nie lubi spac sam I tak spaceruje do maminego lozka co noc.
Nigdy nie mialam z tym problemu, bo sama miewajac w dziecinstwie co noc koszmary, szlam do Mamy zebym mnie na chwilke przytulila,
Nie ma nic bardziej kojacego , niz kochajace ramiona Rodzicielki.
Nie lubi humorow Starszaka I boi sie kiedy ma on atak histerii. Wtedy robi podkowke I wyglada jakby mial sie rozplakac.
Potrafi napisac swoje imie I nazwisko, a takze imie mamy, taty , brata, a nawet naszej kotki,
Ma talent do jezykow.
Mowi o wiele wyrazniej po polsku , niz Starszak, a w irlandzkim to wrecz sie zakochal.
Jest silny I usmiechniety. Uwielbiam go calowac, jest taki mieciusienki.
Czy ja juz wspominalam, ze kocha chodzic do szkoly??

Mikusia ulubionym kolorem jest : NIEBIESKI
Dzien tygodnia : piatek ( bo po nim jest weekend)
Najbardziej lubi z mama : rysowac
A z tata : SPAC!!! ( tata za tym nie przepada)
Z bratem bawic sie w sklep I strazakow
Ulubiony owoc : jablko
Ulubione warzywo : marchewka
W przyszlosci chcialby zostac : STRAZAKIEM

Moj Syn zadziwia mnie pozytywnie kazdego dnia.
Ma zawsze swoje zdanie na rozne tematy, jest uparty.
Troszke wstydzi sie mowic na srodku sali w klasie, ale to calkiem normalne. Przelamie sie w koncu.

Kochane Sloneczko,
Jestes naszym cudownym Synkiem,
Nigdy sie nie zmieniaj I badz taki zadowolony jak teraz kazdego dnia,
Niech ci zdrowko I dobry humor dopisuje zawsze.

Kochamy Cie nad zycie!!!!!!



Mlody w srodku
( glupawka w samolocie).

Z uwagi na smierc naturalna laptopa, innych - lepszych zdjec nie posiadam :-)

Pozdrowienia,

Minia

niedziela, 15 października 2017

Niezapowiadana awaria

Kilka tygodni temu zepsul sie PONOWNIE tablet.
Jak zwykle stalo sie cos z kablem lcd ( nie bylo widac wyraznie obrazu), wiec oddalismy go do naprawy.
Przewidywany czas - 5 dni. Nie ma sprawy , nie spieszy Nam sie.
Dwa dni pozniej mialam napisac posta na temat mojego mlodszego Synka, ktory pod koniec wrzesnia skonczyl 5 lat.
Odpalajac laptopa , a raczej nie odpalajac, bo nie chcial sie wlaczyc , stwierdzilam, ze istnieje cos takiego jak zlosliwosc rzeczy martwych I nieszczescia chodza parami.
Laptop posluzyl nam 7 lat, ale to juz chyba jego ewidentny koniec,
Zostalam wiec bez srodkow do pisania.
Owszem, mialam na telefonie internet, wiec w miare mozliwosci podczytywalam znajome blogi, ale na wiekszosci z nich nie moglam pozostawic komentarza, bo nie moglam zalogowac sie na moje blogowe konto.
Komentowalam te wiec, ktore maja opcje discus lub samemu wpisuje sie swoje dane.
Potrzebuje teraz troszke czasu na nadrobienie co u Was, wiec z gory przepraszam.
Tablet oddano nam dopiero wczoraj.
Najpierw naprawiono kabel, ale nie chcial sie ladowac ( a to dziwne,bo przed naprawa dzialal bez problemu), potem nagle bateria padala !!! Gdzis z bateria nie mielismy zadnego klopotu.
Najwazniejsze jednak, ze jestem znowu.
Dziekuje Szczypcie za maila. To bardzo mile, ze zainteresowala sie moja nieobecnoscia.
Milo takze zobaczyc wielokrotne otwarcia, pomimo, ze blog nie prosperowal normalnie przez ponad 3 tygodnie.
No nic, dobrze wrocic na stare smieci,
Przydalo by sie bloga odswiezyc, wprowadzic zmiany, "unowoczesnic", ale ja nie mam do tego glowy.
Znacie kogos kto by sie podjal za rosadne pieniadze?

U Nas duzo sie dzialo, mam tyle do pisania, ale czasu jak zwykle malo.
Czytam juz trzeci tom niesamowicie interesujacej ksiazki , z ktora koniecznie musze Was zapoznac, mielismy takze kilka nieprzyjemnych sytuacji z kolegami z Starszaka szkoly przez co podjelismy pewne kroki, szukamy domu, a im dluzej szukamy tym jest coraz gorzej I drozej. Bank przyznal nam pozyczke.
W pracy szal. Nasza linia jest najlepiej oplacana linia w calej fabryce.
Tym razem nasz produkt ( nawet nie wiem jak ja po polsku opisac - sluzy do wkladania przez pachwine miekkiego dlugiego tworzywa , ktory pozwala dostac sie do serca ). Dzieki niemu mozna w tym samym czasie wlozyc 3 rozne rzeczy do 3 roznych zadan bez ponownego wkladania I wyjmowania koszulki, co jest bardzo wygodne dla lekarza jak I pacjenta.
W kazdym badz razie produkt sprzedaje sie jak swieze buleczki ( na nalepkach widnieje 14 jezykow w tym takze po polsku), a zamowien jest tyle, ze zapowiedziano nadgodziny do Swiat. Dodatkowo promuja go teraz w Japonii, a tam sa duze pieniadze.
W zwiazku z bardzo duzymi zamowieniami jestesmy "zmuszeni" do pracy w sobote.
Nie powiem, ze jestem za nadgodzinami, ale z uwagi na nadchodzace Swieta postanowilam zglosic sie na ochotnika.

3 pazdziernika minal mi rok I dostalam kontrakt na stale. Teraz czekam na ogloszenie na Team Leadera, ktore jak na zlosc nie wychodzi juz od ponad 4 miesiecy.
Nie jestem stworzona do takiej pracy. Ja musze miec "kontrole" w swoich rekach.
Mam nadzieje, ze mi sie uda .

Jutro do Irlandii dotrze Huragan Ophelia.
To najsliniejszy storm od 50 lat, ktory dotyka bezposrednio Zielona Wyspe. Bedzie wial z predkoscia w porywach do 130-150 km /h.
Chlopcow szkola bedzie jutro zamknieta (podobnie jak wiekszosc w naszym hrabstwie).
Mieszkamy nad samym zachodnim wybrzezu, gdzie sytuacja jest bardzo powazna, bo nasze miasto znajduje sie nad sama zatoka, wiec zapewnie beda podtopienia, wysokie fale, poprzewracane drzewa itp.
Pewnie beda takze problemy z dostawa pradu.
No nic, czekamy. Czerwony alarm od jutra od godziny 9 rano do 3 nad ranem we wtorek.



Duzo sie dzieje, ale o wszystkim po malutku w nadchodzacych dniach.....


Pozdrawiam,

Minia

czwartek, 21 września 2017

Dom, domek, domeczek - gdzie jesteś?

Poszukiwania trwają.

Byliśmy w banku zobaczyć czy dostaniemy w ogóle pożyczkę i jaką.

Cofając się pamięcią - Irlandia do 2008 roku przechodziła bardzo wysoki wzrost gospodarczy.

Mieszkańcy Zielonej Wyspy zarabiali więcej, wydawali więcej, mogli bez problemu zaciągnąć kredyt i dostać kartę kredytową bez praktycznie okazywania żadnych dochodów.
Budowano nowe osiedla, wydawano pieniądze na infrakstrukturę itp. Kraina mlekiem i miodem płynąca.

Nazwali tą erę Celtyckim Tygrysem.


 'Podczas lat 90 tych Irlandzka ekonomia nazwana Celtyckim Tygrysem rosłą przeciętnie 7,5 % rocznie . Dla porównania było to trzy razy szybciej niż średnia europejska w tamtych czasach"

A później nastał krach....

Budowlańcy nie mogli dokończyć swojej pracy,bo banki zatrzymały wydawanie pożyczek.

Zostawiali więc pustostany albo nawet niektórzy nie zdążyli nic wybudować.

Wielu z moich kolegów wróciło po 2008 roku do Polski,bo pracy na budowlance już nie było.

Banki zaostrzyły procedury o wydawanie pożyczek,ponieważ okazało się,że zwykły irlandzki pan Kelly nie jest w stanie spłacić pożyczki,bo nie ma zdolności kredytowej !!!

No śmiech na sali normalnie.

Ludzie zaczęli mnie wydawać,więc konsumcja spadła kolosalnie.

Co niektórzy Irlandczycy musieli nieźle zacisnąć pasa.



Doszło więc do masowego problemu, ponieważ w latach 2010-2013 narodziło się najwięcej dzieci od kilkunastu lat co dla kraju oznaczało więcej przedszkoli ,szkół, dróg , mieszkań itp.,

Ale mieszkań nie było.... i nie ma nadal.

W samym naszym hrabstwie ( miasto liczy ok 80 tys) potrzeba jest ok 60 tys mieszkań na teraz!!!

Zarabiają więc Ci co mają rękę przy władzy ,bowiem nastał boom nieruchomości .

Ci ,którzy wynajmują podnoszą czynsze wiedząc,że większość wynajmujących nie może zmienić mieszkania,bo takiego nie ma albo ludzie sami przebijają ceny i konkurują między sobą.

Czyli jeśli np mamy mieszkanie na sprzedaż za 150 tys euro to prawdopodobnie osiągnie ono cenę o 30 tys wyższą niż podana powyżej,ponieważ nie ma wyboru pomiedzy nieruchomościami, ceny idą w górę drastycznie ( co miesiąc wartość domu podnosi się ok 10 %),a lista potrzebujących poszerza się.

Zarabiają więc banki na wydawaniu kredytów, zarabiają budowlancy i deweloperzy.

A jak zwykle po dupie dostaje przeciętny Kowalski.


=============================

My do końca nie wiedzieliśmy co chcemy zrobić z naszym życiem i teraz płacimy za to cenę.

Po ślubie ja koniecznie chciałam wrócić do Polski i założyć tam rodzinę.

Mój Mąż jednak zaczynał studia inżynierskie i jego plan kolidował z moim.

Później pojawił się pierwszy, a zaraz potem drugi syn ,a my nadal nie potrafiliśmy podjąć decyzji co robimy i gdzie chcemy mieszkać.

W 2014 przelaliśmy wszystkie oszczędności do Polski i postanowiliśmy ,że wracamy.

Ale minęły dwa lata i stwierdziliśmy,że Polska chyba nie jest dla Nas. Chłopcy nadal nie posługują się językiem, z rodziną to tylko pięknie na zdjęciu, płace może i dla mojego Męża były by wysokie,ale ja to pewnie załapałabym się na minimalną.

W końcu podjeliśmy decyzję,że domu szukamy tutaj.

Ale teraz jest problem i to duży jak opisałam wyżej.

Domy na rynku są,ale masakrycznie overpriced czyli ceny są mocno zawyżone ( ten sam dom w 2011 kosztował 115 tys teraz 165). Nie porównuje cen do Dublina gdzie za przeciętny 3 pokojowy dom płaci się ok pół miliona euro.

Albo w rejonie gdzie szukamy nic odpowiedniego nie możemy znaleźć.

Nie ułatwia sprawy także fakt,że jest jeszcze wiele osób takich jak my i każdy czeka na jakąś okazję, która może nigdy się nie pojawi.

Idąc do banku miałam w głowie ułożone pytania odnośnie zaciąganej przez Nas pożyczki.

Oczywiście z umową jednak musimy się wstrzymać,bo ja dopiero za 10 dni otrzymam stały kontrakt z fabryką.

Poza tym warunkiem otrzymania kredytu są oszczędności czyli min 10 % wartości domu. Bez tego ani rusz....



Mamy trzy opcje.

Opcja pierwsza :

znaleźć ruinę i ją odnowić.

Wszystko ładnie pięknie,ale....

W Irlandii nie można burzyć przednich murów,więc musielibyśmy zostawić dom w takim kształcie i pozycji jakiej jest.
Z starymi domami jest problem,ponieważ nie wiadomo w jakim stanie są rury, co ze ściekami, jaka jest woda itp.

Poza tym bank nie ułatwia sprawy i każe wynająć Aukcjonera , który wyceni posiadłość po 'wykończeniu' czyli przyjściu Inżyniera i napisania kosztorysu napraw.

Jeśli przypuśćmy dom kosztuje 80 tys,a my włożymy następne 100 tys to bank chce mieć z całości jeszcze co najmiej 20 % zysku, czyli według nich dom powinien mieć przynajmiej wartość 200 tys.
Jeśli im się nie opłaca to pożyczki nie dadzą.


Ten dom stoi za 90 tysięcy euro ( 21-9-17)
Opcja druga :

Kupienie domu na osiedlu lub wolnostojącego zbudowanego itp.

I to oczywiście jest najłatwiejsza opcja.

Ale ceny nie są adekwatne do oferty nieruchomości.


4 pokoje , 2 łazienki
Loughrea 30 minut do miasta samochodem
180000 euro

Opcja trzecia :

Zbudować dom .

Tylko,że to najbardziej skomplikowana opcja i trwająca najdłużej.

Nie powiem,że tylko ona podtrzymuje mnie na duchu.

Ziemie ok 0.5 acra w hrabstwie w którym mieszkam wahają się od 25 - 75 tys euro.

Większość z nich nie ma pozwolenia na budowę domu i trzebą ją indywidualnie otrzymać.

Problem w tym,że o takie pozwolenie jest czasami trudno.

Niektóre ziemie mają klauzule ,że mogą wykupić ją tylko rodowicie Irlandczycy pochodzący z danego rejonu albo udowodnić,że ten dom jest potrzebny w danym rejonie.

Po uzyskaniu planu wraz z projektem domu trzeba udać się do banku , który podejmuje decyzję czy zechce wyłożyć fundusze.

Nas interesuje tylko dom , który jest wysoko energooszczędny.

Jest u Nas firma, która buduje skandynawskie domy od 13 lat.

Ale Manager z banku nie był przekonany odnośnie takiego rozwiązania.

25 minut drogi od Nas postanowiony jest show house do którego można wejść, pozwiedzać, porozmawiać z wykonawcami.

M.wybiera się z chłopcami tam w środę ( ja niestety w tych godzinach pracuje).

Mam nadzieję,że architekt i jego zespół wiedzą jak rozegrać piłkę z bankiem,żeby dał na niego pożyczkę.

Bo szczerze to wolę wydać 200 tys na taki dom niż te dwa przykładowe powyżej.... 

Zaletą takiego domu jest nie tylko wygląd,ale wysoka energiooszczędność i czas budowy!!!


A czas leci...

Do czerwca przyszłego roku musimy mieć nowy dom!

Myślę o nim ciepło każdego dnia.

Musimy coś znaleźć.

Ja chce swój dom...

Nasz dom, domek , domeczek....

Gdzie jesteś???

 
Design by Free WordPress Themes | Bloggerized by Lasantha - Premium Blogger Themes | Top WordPress Themes